Dźwięki z aplikacji to coś, na co zwracamy zdecydowanie mniejszą uwagę niż efekty wizualne. A jednak część użytkowników zapewne zauważyło, że coś jest jakby inaczej.

Ostatnia zmiana na Facebooku, którą dostrzegli już niektórzy jego użytkownicy, wydaje się być kosmetyczna. Jednak uświadamia, jak bardzo można przyzwyczaić się do dźwięku.

Podobnie jak dotychczas w wersji desktopowej społecznościówki o przychodzącej wiadomości jesteśmy informowani dźwiękiem. Jednak uległ on zmianie. Czy na lepszy, każdy musi ocenić sam. W każdym razie w sieci pojawiły się prośby o przywrócenie starych dźwięków.

Teraz jeszcze więcej internetu w T-Mobile. Sprawdź!

Tutaj warto wspomnieć o jeszcze jednej zmianie na Facebooku, która widoczna była dla niektórych użytkowników serwisu w wersji mobilnej. Otóż chodzi o funkcjonalność, którą mają konta firmowe – informacja o ilości lajków i udostępnień została wzbogacona o tę o ilości osób, które zobaczyły nasz status. Jeden z pracowników Facebooka wytłumaczył, że to błąd i na takie informacje na razie użytkownicy liczyć nie mogą. Czy to dobrze czy źle? Trudno powiedzieć.

Fot. Fotolia

 

Stary dźwięk

Nowy dźwięk

Facebook zmienił dźwięki powiadomień. Który lepszy? - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Konserwatysta
26-11-2015 - 09:39:08
Chyba wolę stary dźwięk
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Gdy przychodzi nam wybrać nowy telefon, nierzadko największą trudność sprawia nam wybór systemu operacyjnego. Android, iOS, a może Windows Phone? Który jest najlepszy?

Nie znajdziecie w tym felietonie odpowiedzi na to pytanie, bo najzwyczajniej w świecie takowa nie istnieje. Który rodzaj samochodu będzie najlepszy - wyścigowy, terenowy czy miejski? Zależy gdzie chcemy jechać. I w podobny sposób należy wybierać telefony. Ja wolę Androida, Ty wolisz iOS, a tata Marcina Windows Phone'a. Ja lubię szybko udostępniać treści i personalizować telefon, Ty wolisz prostotę i niezawodność, a tata Marcina widoczne kafelki i płynny interfejs. Nasze potrzeby są różne jak my sami. To od nich zależy, czy dany system będzie spełniać nasze oczekiwania, czy będzie nam się podobać. Po co więc kłócić się o to, który jest lepszy, skoro żadne z nas nie będzie mieć racji?

-> Jaki jest Android 5.0 Lollipop? 

-> iOS 8 już jest! Jak zaktualizować sprzęt? 

-> Praktyczne porady dla Windows Phone 8. Jakie tajemnice skrywa system? 

iPhone i iOS

Niemal codziennie dostaję pytanie "Jaki telefon wybrać?". Zawsze odpowiadam wtedy pytaniami "Jaki masz budżet?", "Czego potrzebujesz w telefonie?". Dlaczego? Bo nie ma telefonu, który pasowałby każdemu, spełniał oczekiwania każdego z nas. Wybór jest trudny nie tylko ze względu na system, ale przez różnorodność wewnątrz danego systemu. Smartfony z Androidem, Windows Phonem i nawet iPhone'y różnią się wielkością, aparatami i materiałami, z których są wykonane.

Android w swojej najnowszej odsłonie - 5.0 Lollipop

Z drugiej jednak strony całą tę różnorodność można uznać za sporą zaletę. Producenci konkurują ze sobą i walczą o klienta polepszając swoje usługi, a smartfony oferują coraz więcej funkcji i stają się lepsze jakościowo. Dla nas konsumentów zostaje też wybór, który kiedyś był mocno ograniczony. Dziś w danym przedziale cenowym możemy wybierać między rozmaitymi urządzeniami, które pasują do nas bardziej niż kiedykolwiek.

iOS vs Android - który system jest lepszy, co wybrać? - opinie i komentarze (2)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Rollo
28-01-2015 - 15:55:29
Kolejny bezsensowny artykuł o "niczym". Tytuł chwytliwy, w środku zero treści
  (13)
Odpowiedz
Redakcja T-Mobile Trendy
29-01-2015 - 09:20:41
Ranisz nas :(
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

W sklepie Google Play są aplikacje, które należą do ścisłego grona z licznikiem pobrań przekraczającym poziom jednego miliarda. Ostatnio lista uległa powiększeniu, przyjmując w swój poczet dwóch nowych członków.

Dwie nowe aplikacje na Androida, których liczba pobrań przekroczyła niedawno poziom jednego miliarda to komunikator Google Hangouts i przeglądarka internetowa Google Chrome. Ta druga zadebiutowała w wersji beta stosunkowo niedawno, bo na początku 2012 roku. W tamtym czasie wspierała jedynie urządzenia z Androidem 4.0 Ice Cream Sandwich, których na rynku nie było zbyt wiele.

Kilka miesięcy późnie Google Chrome domyślnie instalowano już na Nexusie 7, znakomitym tablecie marki Asus. Do 2013 roku większość producentów oferowała raczej wyłącznie swoje przeglądarki mobilne, ale sytuacja zaczęła się stopniowo zmieniać. Obecnie Chrome jest dostępny praktycznie w każdym telefonie i tablecie od momentu pierwszego uruchomienia.

Jesteście ciekawi pozostałych członków elitarnego grona miliarderów? Chyba nie będzie wielkim zaskoczeniem fakt, że całe zestawienie podzieliły między siebie Google oraz Facebook? Poniżej kompletna lista według serwisu Androidrank.org, wraz z datami przekroczenia magicznej bariery.

  • Gmail (10-05-2014)
  • Google Maps (05-06-2014)
  • YouTube (17-07-2014)
  • Facebook (28-08-2014) - pierwsza aplikacja spoza Google
  • Google Search (01-12-2014)
  • Google+ (25-12-2015)
  • Google Text-to-Speech (11-03-2015)
  • WhatsApp Messenger (11-03-2015)
  • Google Books (02-06-2015)
  • Messenger (11-06-2015)
  • Google Hangouts (19-06-2015)
  • Google Chrome (26-06-2015)

Kto będzie następnym miliarderem? Wszystko wskazuje na to, że znów aplikacja od Google - tym razem Street View.

Elitarna dwunastka - aplikacje na Androida, które pobrano miliard razy - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Pewnie mało kto słyszał o serwisie społecznościowym, który w błyskawicznym tempie zdobywa użytkowników. Może dlatego, że... płaci im za publikowane treści. I co Wy na to?

Co jakiś czas ktoś wieszczy koniec Facebooka. W końcu smutny los spotkał chociażby takiego giganta rynku jak MySpace, a za przykład z naszej podwórka może służyć Grono. A co mogłoby odciągnąć użytkowników od serwisu Zuckerberga, który pozwala na kontakt ze znajomymi, klientami, wyłapywanie newsów, ciekawych wydarzeń, handel? Twórca pewnej społecznościówki postawił na poczucie elitarności i pieniądze. Tych dwóch rzeczy Facebook użytkownikom nie zapewnia.

Zestaw idealny na prezent. Zobacz!

Pomysłodawca serwisu społecznościowego Tsu – Sebastian Sobczak - jest bowiem zdania, że użytkownicy powinni otrzymywać pieniądze w zamian za tworzone przez siebie treści. Pomysł zresztą doskonale funkcjonuje w przypadku YouTube, który dzieli się z twórcami filmów wpływami z reklam.

Użytkownicy Tsu zapraszają znajomych, aby ci mogli założyć tam profil. Takie zaproszenie nie jest całkiem bezinteresowne, ponieważ użytkownik czerpie korzyści finansowe nie tylko z publikowanych przez siebie treści, ale także z tych wrzucanych przez osoby zaproszone przez niego i zaproszonych przez nie. Typowa piramida finansowa z miłym zaskoczeniem: Tsu zatrzymuje dla siebie 10 proc. zysków z reklam, od partnerów, sponsorów, a pozostałe 90 proc. rozdysponowuje pomiędzy swoimi użytkownikami. Zazwyczaj proporcje są odwrotne.

Serwis, o którym mowa, to na razie elitarne miejsce, ale jego popularność rośnie w tempie szybszym niż w przypadku Facebooka i Twittera. Nie przeszkadza w tym procesie wspomniana potrzeba posiadania zaproszenia - w pierwszych 6 miesiąca funkcjonowaniu Tsu profile tam założyło 3,5 mln osób.

Wydaje się to dobre miejsce dla osób, które żyją ze swojej twórczości: są muzykami, komikami, kręcą wideo, czerpią zyski z umieszczania swoich treści w social media. Nawet gdy mają setki tysięcy lajków na Facebooku, wiadomo, że ich posty docierają zaledwie do ułamka tej grupy. Gdy zdecydują się na zwiększenie zasięgu, muszą za to zapłacić, a taki zabieg sprawia, że zasięg często spada na jakiś czas bez odpowiednich dotacji. Tymczasem na Tsu wszystkie posty docierają do osób, które mają polubiony dany profil. Wygodnym dodatkiem jest także wyszukiwarka, dzięki której można szybko dotrzeć do tego, który chcemy przeczytać raz jeszcze, bez konieczności żmudnego przewijania treści.

Force Touch namiesza w przyszłym roku na rynku smartfonów?

Czy Tsu to zatem idealny serwis społecznościowy, który jest w stanie zagrozić pozycji Facebooka? Kilka rzeczy wskazuje na to, że ten drugi obawia się, mikrego przecież (na razie?), konkurenta. Nie sposób np. wkleić linka do Tsu na Facebooku czy Instagramie, bo skutkuje to ostrzeżeniem o szkodliwej zawartości, podczas gdy z wklejaniem linków do większości stron porno nie ma problemu. Facebook twierdzi, że Tsu naruszył jego API. Sobczak mówi, że nigdy nie widział żadnego ostrzeżenia na ten temat. Dodaje także, że z Facebooka usunięte zostały wszelkie wzmianki o Tsu, chociażby ta z profilu 50 Centa z 38 milionami fanów. Czy to dowody na cenzurę, a zarazem - strach Facebooka, mającego 1,5 mld użytkowników przed stroną, która ma ich zaledwie 4 mln?

Źródło: HuffingtonPost, ZDNet

 

Tsu – serwis społecznościowy, którego obawia się Facebook - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się