Coraz więcej komórek wyposażonych jest w Bluetooth. Informacje na ten temat można znaleźć w reklamach, ulotkach, specyfikacjach technicznych czy wreszcie na pudełkach, w które zapakowane są telefony. Część użytkowników korzysta już z Bluetootha, inni jeszcze się zastanawiają - do czego on służy, jak działa, ile kosztuje i w jakich sytuacjach może się przydać?

Bluetooth to technologia pozwalająca na bezprzewodowe łączenie różnych urządzeń elektronicznych, takich jak np. telefon, klawiatura, komputer, laptop, myszka, palmtop, drukarka, zestaw słuchawkowy lub zestaw głośnomówiący. Urządzenia do tej pory połączone kabelkami, teraz mogą działać bezprzewodowo.

Od 10 do 100…

Warunkiem jest ich bliska odległość od siebie, muszą znajdować się w zasięgu kilku metrów, niekoniecznie w tzw. zasięgu wzroku. Można zatem połączyć urządzenia, będące w różnych pomieszczeniach, a nawet na innych piętrach. Są wprawdzie rozwiązania pozwalające na komunikację poprzez Bluetooth nawet w odległości do 100 m, jednak w najbardziej popularnych urządzeniach granicą pozwalającą na sprawną komunikację jest zazwyczaj 10 m.

Idea Bluetootha narodziła się w Skandynawii, zaś nazwa pochodzi od przydomka duńskiego króla Haralda „Sinozębego”.

Użytkownicy telefonów komórkowych najczęściej korzystają z Bluetootha, przesyłając sobie pliki z telefonu na telefon (np. zdjęcia lub muzykę), ewentualnie łącząc komórkę z bezprzewodową słuchawką lub zestawem głośnomówiącym. Dzięki temu mogą z telefonu korzystać w samochodzie bezpiecznie i zgodnie z przepisami. Słuchawki używane są także w wielu biurach - pracownik odbierający czy wykonujący połączenie nie ma zajętej ręki, może w tym samym czasie rozmawiać i np. notować coś na komputerze. W domu ze słuchawką na uchu można rozmawiać i np. krzątać się po kuchni.

Królewskie rozwiązanie

Idea Bluetootha narodziła się w Skandynawii, zaś nazwa pochodzi od przydomka duńskiego króla Haralda „Sinozębego”. Ponad tysiąc lat temu zjednoczył on plemiona Danii i Norwegii, tak jak Bluetooth zjednoczył i połączył różne urządzenia elektroniczne.

Gadu-Gadu z T-Mobile przez Bluetooth

Z technologii mogą także korzystać miłośnicy  Gadu-Gadu z T-Mobile w komórce. Wystarczy, że ktoś znajomy znajdzie się w pobliżu - z telefonem, z aktywnym Bluetoothem i uruchomioną aplikacją. Rozmowa z nim odbędzie się nie poprzez internet, ale bezpłatnie - z wykorzystaniem Bluetootha. Więcej tutaj.

Bluetooth - niezbędna funkcja, czy tylko zbędny gadżet? - opinie i komentarze (5)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

k4j4k
05-11-2010 - 18:17:20
Masz rację, na zwykłej przewodowej oszczędza się energię, ale czasem trzeba wykorzystać technologię dla oszczędzenia czasu i nerwów. Używam jej tylko gdy suma zadań do wykonania mnie przytłacza, no i muzyki to na niej się nie da słuchać, hehe ;)
  (0)
Odpowiedz
tnwpz
05-11-2010 - 16:40:17
@k4j4k - ja zostaję przy przewodowej. Nie trzeba jej ładować, telefon zużywa mniej energii nie pracując na Bleutooth. Poza tym ja słucham muzyki w telefonie, więc w moim przypadku monofoniczna słuchawka bezprzewodowa odpada.
  (0)
Odpowiedz
k4j4k
02-11-2010 - 18:13:24
kupiłem sobie ostatnio słuchawkę na bluetooth, ze względu na częstsze podróże autem i idącą dzięki niej wygodę. w dzisiejszym świecie bezprzewodowa słuchawka działa jak trzecie ręka, sprawdza się nawet w sklepie, kiedy ręce mamy załadowane zakupami. ze swoją praktycznie już się nie rozstaję.
  (0)
Odpowiedz
tnwpz
02-11-2010 - 12:48:58
@pomyslowy_wedrowiec - i podłączenia słuchawki!
  (0)
Odpowiedz
pomyslowy_wedrowiec
26-10-2010 - 14:42:42
tej historii od czego wzięła się nazwa bluetooth to się nie spodziewałem.. ;o a odpowiadając na pytanie zawarte w temacie, to chyba tak pośrednio. Niezbędne może być pracownikom biurowym, albo nałogowym użytkownikom GG w telefonie, ale generalnie to bluetooth się tylko przydaje do szybkiej wymiany plików etc.
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

15 lipca obchodzimy Światowy Dzień bez Telefonu Komórkowego. Tymczasem większość z nas nie wyobraża sobie życia bez tego małego urządzenia. Komórka na stałe wpisała się w naszą rzeczywistość – używają jej osoby starsze, dzieci, a nawet bohaterowie filmów. No właśnie! A gdyby Ci ostatni musieli obejść się bez niej…?

Weźmy dla przykładu Ryana, bohatera filmu Komórka? Czy poradziłby sobie w życiu bez mobilnego cacka? Odpowiedź brzmi – pewnie! Przede wszystkim, gdyby nie to przeklęte urządzenie, zapewne dalej z powodzeniem podrywałby panienki, zamiast wplątywać się w śmiertelnie niebezpieczny wir wydarzeń. A tak: pościgi, strzelanina, trupy i walka z rozładowaną baterią… Zastanówmy się jednak, jak potoczyłaby się akcja, gdyby porwana Jessica dodzwoniła się nie na komórkę (bo tej nasz bohater by nie posiadał), ale do budki na plaży. Co mógłby zrobić Ryan, aby natychmiast podjąć akcję ratunkową i być na bieżąco z rozwojem wypadków? Jest kilka wyjść. A więc – chłopak mógłby:

1. … po odebranym telefonie zwerbować kumpla, który od tej chwili
„wisi na słuchawce” i mając do dyspozycji laptop z przenośnym
internetem, wysyła na adres mailowy bohatera co rusz nowe
wiadomości. Bohater odczytuje je na swoim notebooku. W celu
przyspieszenia wymiany wiadomości dopuszczalne jest też
wykorzystanie popularnych komunikatorów,

2. … od kolegi – mistrza zwięzłych zdań – odbierać na swoim
pagerze krótkie wiadomości,

3. … zostawić kumplowi mobilne radyjko, którym bawili się jako
dzieci, i poinformować Jessicę, że może jej pomóc, ale... na
obszarze do trzech kilometrów, bo na więcej zasięg nie
pozwala.

Da się? Da!

O tym, że bez telefonu można się obejść (no dobrze, wprawdzie nie mając innego wyboru) udowadniają m.in. bohaterowie filmów z kręgu horroru i dreszczowca.

Niestety, niewiele zmieniłby brak komórki w przypadku Jerry’ego i Rachel – bohaterów filmu Eagle Eye wplątanych w podstępną intrygę sztucznej inteligencji. W tym przypadku, bowiem, po drugiej stronie barykady stoi ARIA – ultranowoczesny komputer, który potrafi monitorować i kontrolować wszystko, co jest w zasięgu systemów wywiadowczych. Czymże jest więc nędzny telefon w porównaniu do kamer zainstalowanych obecnie prawie w każdym miejscu, czy elektroniki otaczającej nas ze wszystkich stron? Nawet gdyby cała ludzkość wyłączyła na czas trwania akcji z bohaterami swoje komórki, nic by to nie dało – moc ARII jest zbyt potężna. Pewnie skontaktowałaby się z Jerrym i Rachel na milion innych sposobów: zadzwoniłaby na telefon stacjonarny, przysłała posłańca, puściła komunikat w radiu lub TV, zamieściła wiadomość na wyświetlaczu mikrofalówki, itd. Telefon komórkowy to nie wszystko!


Z pewnością również brak komórek nie wpłynąłby na skuteczność morderczych działań żądnej zemsty dziewczynki z horroru Nieodebrane połączenie. Wprawdzie cały film opiera się na wiadomościach głosowych pozostawionych na mobilnych urządzeniach, ale te bez problemu mogłyby zastąpić, posiadające obecnie wiele przydatnych funkcji, telefony stacjonarne. Prosty schemat nie zostałby zachwiany: trup, wiadomość z zaświatów na poczcie głosowej, wyznaczony termin śmierci, omamy ofiary, trup, wiadomość itd. O tak, bohaterowie filmu z powodzeniem mogliby wesprzeć akcję Światowego Dnia bez Telefonu Komórkowego!


O tym, że bez telefonu można się obejść (no dobrze, wprawdzie nie mając innego wyboru) udowadniają też bohaterowie innych filmów z kręgu horroru i dreszczowca. Trzeba od razu przyznać, że nie zawsze odsetek przeżywalności zainteresowanych jest zadowalający, ale nie jesteśmy w stanie jednoznacznie udowodnić, że na ich nieszczęśliwy los bezpośrednio wpłynął brak tego małego urządzenia.

Podstawowym problemem skutkującym nieudaną próbą wykorzystania komórki, a co za tym idzie – niemożliwością otrzymania pomocy, jest brak zasięgu. Zaprawdę troska to powszechna w krainie grozy. Borykają się z nią zarówno piękni i młodzi zaginieni w filmie Droga bez powrotu, którzy tracą cenny sygnał w złowrogim lesie, jak i Ci przebywający na pustyni, na której „Wzgórza mają oczy”. Warto wspomnieć też o nieszczęśnikach wystawionych na krwawe próby w Pile – grube ściany bunkrów skutecznie odbierają im nadzieję na kontakt ze światem zewnętrznym. Co więcej, widmo braku zasięgu dotyka też wplątanych w wojnę „Obcy vs. Predator”.

To jednak niejedyny problem. Trzeba radzić sobie też bez komórki, gdy ta radośnie oznajmia nam wyczerpanie się baterii. Jak zwykle robi to w najmniej oczekiwanym momencie, zazwyczaj tuż przed, albo zaraz po wypowiedzeniu pełnego emocji słowa „halo” lub „pomocy!”. Ładowarka? A kto o niej myśli w takim stresie! Zresztą czasami i tak, jak w przypadku uciekających przed potwornym „Smakoszem”, nie ma jej gdzie podłączyć… Wyłączony ekran był przekleństwem bohaterów „Oceanu Strachu”, „Autostopowicza” czy filmu „Red Eye”. Wybrani z nich mogą jednak potwierdzić, że i bez telefonu naprawdę da się (prze)żyć!

(Nie)zbędna komórka - opinie i komentarze (3)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Rosana
21-07-2010 - 11:40:28
Ciekawe, że większość filmów to horrory :-) czyzby wizja odłączenia się od telefonu była taka straszna, że nadaje się na materiał tylko na film grozy? Hmm :) Ja nie widzę w braku kontaktu poczucia zagrożenia... dla mnie wyłączenie telefonu oznacza po prostu... urlop! :D
  (0)
Odpowiedz
Elvis
15-07-2010 - 14:12:42
Fajny tekst, tylko szkoda, że nie ma polskich filmów :) Ciekawe, czy jest jakiś polski film, w którym komórka zagrała pierwszoplanową rolę :P
  (0)
Odpowiedz
winetu
15-07-2010 - 14:07:59
Nie wiedziałem, że istnieje taki dzień. Niestety, ale nie mogę świętować w tym dniu, bo do rana aktywnie dzwonię ;-) To już chyba nie te lata żeby wytrzymać bez telefonu komórkowego. Jest to zbyt wielofunkcyjne urządzenie. Fajne przykłady podaliście odnośnie filmów, w których komórki przydałyby się bohaterom. Sama groza hehe
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Telefon komórkowy już dawno przestał być urządzeniem służącym tylko i wyłącznie do prowadzenia rozmów i korespondencji tekstowej. Przy jego użyciu korzystamy z sieci, fotografujemy, filmujemy, słuchamy muzyki, czy oglądamy filmy. Te wszystkie media w jakiś sposób muszą się jednak w pamięci telefonu znaleźć. Najprościej zapisać je w telefonie wykorzystując bezprzewodową technologię bluetooth, lub tradycyjnie przez przewód transmisyjny USB. No tak, ale która metoda jest lepsza?

W zasadzie głównym wyznacznikiem tego sporu jest wygoda i prędkość transmisji, z jaką dane zostaną przetransferowane. Niestety nie wszystkie urządzenia pozwalają na bezprzewodową wymianę informacji między komputerem, a urządzeniem w technologii bluetooth. W zamian otrzymujemy jednak znacznie szybszy transfer.

By w pełni wykorzystać możliwości nawiązanego połączenia, należy wziąć pod uwagę same możliwości nośnika danych. Jeżeli będzie pozwalał on na bardzo wolny zapis, to choćbyśmy mieli najnowszą wersję modułu nasze transfery będą bardzo niskie.

Prędkość niejedno ma imię

Wszystkie obecnie produkowane telefony, wyposażane w złącze USB, pozwalają na transmisję w technologii USB 2.0 (Hi-Speed) z maksymalną prędkością transmisji do 480 Mbit/s. Oczywiście specyfikacja mówiąca nam o wartościach maksymalnych, wcale nie gwarantuje tak szybkiej przepustowości i prędkości zapisu w pamięci telefonu. Jest ona uzależniona o od wielu czynników, również o od tego, na jakiej pamięci zapisujemy dane - czy jest to pamięć wbudowana typu flash, czy zewnętrzny nośnik danych typu microSD. Niemniejsze znaczenie ma tryb działania telefonu podczas zapisu – z reguły zapis przez interfejs programowy (wszelkiego typu tryby PC Suite) pozwoli na znacznie wolniejszy zapis danych, niż w przypadku wyboru trybu działania telefonu jako nośnik pamięci masowej.

Sinozęby ścigacz

W przypadku przesyłania danych przy użyciu bezprzewodowej technologii Bluetooth, prędkość transmisji jest zależna od jego generacji, a także odległości od urządzeń i wspieranych technologii wspomagających. W przypadku pierwszej wersji modułu Bluetooth, maksymalna prędkość transferu wynosiła 21kb/s. W kolejnej jego wersji 1.1 prędkość ta wzrosła do 124 kb/s, a przypadku 1.2, do aż 328 kb/s. Jednak do przesyłania dźwięku stereo, było to stanowczo za wolno. Rewolucję dopiero przyniósł Bluetooth 2.0, który z powodzeniem stosowany jest w większości aktualnie dostępnych telefonów na rynku. Pozwala ona na przesył danych na poziomie 2,1 Mb/s, a przypadku wsparcia dla EDR, który również stał się standardem w nowoczesnych terminalach, prędkość ta jest wyższa o 1 Mb/s. Popularność tej bezprzewodowej transmisji w urządzeniach mobilnych sprawiła, że producenci jeszcze dobrze nie zaczęli stosować kolejnej generacji bluetooth 3.1 w urządzeniach mobilnych, pozwalającej na wysokie transfery na poziomie nawet 40 Mb/s, a już dostępna jest technologia bluetooth 4.0, która w zasadzie nie poprawia już samej prędkości transferu, ale znacząco zmniejsza zużycie prądu, co ma ogromne znaczenie w przypadku urządzeń mobilnych. Czy warto czekać na czwartą generacje w telefonach komórkowych? Biorąc pod uwagą w zasadzie niemal zerowy wzrost poboru prądu przy uruchomionym module Bluetooth 4.0 warto.

Bluetooth 2.0, stosowany w większości aktualnie dostępnych na rynku telefonów, pozwala na przesył danych na poziomie 2,1 Mb/s, a przypadku wsparcia dla EDR, który również stał się standardem w nowoczesnych terminalach, prędkość ta jest wyższa o 1 Mb/s.

Kablem i kartą

Mimo wszystko, połączenie kablowe jest zdecydowanie bardziej stabilne i pozwala na osiągnięcie znacznie szybszych transferów danych. By w pełni móc wykorzystać możliwości nawiązanego połączenia, należy również wziąć pod uwagę same możliwości nośnika danych. Jeżeli nośnik będzie pozwalał na bardzo wolny zapis, to choćbyśmy mieli najnowszą wersję modułu, czy sprawny przewód do transmisji, to nasze transfery będą bardzo niskie. Podczas zakupu karty rozszerzeń pamięci, warto zwrócić uwagę na jej prędkość zapisu. Jest ona wyrażana w takich samych jednostkach, jak w przypadku płyt kompaktowych. Ogólna zasada jest taka, że im szybsza karta, tym lepiej. Nie ma jednak sensu kupować drogich bardzo wydajnych kart do urządzeń prostych, ponieważ jej właściwości i tak nie zostaną wykorzystane. Najpopularniejszy nośnik danych w przypadku telefonów komórkowych, to karty w standardzie SD. Są one produkowane w wersjach o różnej szybkości transferu danych. Szybkość ta podawana jest w jednostkach tych samych co dla płyt CD. Szybkość 1x = 150 kB/s. Szybkość zapisu danych na kartę jest nieco mniejsza, niż szybkość odczytu. Szybkość transferu danych jest ważna w najnowszych aparatach cyfrowych, które pozwalają robić serie zdjęć z dużą szybkością (np. 10 klatek/s i więcej) ale tylko w przypadku umieszczenia w aparacie karty o dużej szybkości transferu.

Przy transferze niewielkich plików zdecydowanie wygodniejszą metodą jest bezprzewodowy przesył danych. Jeżeli do tego posiadamy dość nowy terminal, wyposażony co najmniej w Bluetooth 2.0 z EDR, to czas transmisji danych nie powinien nam się dłużyć. Jeżeli jednak kopiujemy Cała bibliotekę zdjęciową, czy muzyczna, lepiej użyć kabla.

Warto wiedzieć

EDR (z ang. Enhanced Data Rate) to funkcja zwiększająca szybkość transmisji w urządzeniach z Bluetoothem 2.0. Co prawda zasięg spada do 10 metrów, lecz prędkość przesyłu danych wzrasta nawet do 3 Mbit/s.

Bluetoothem czy kablem? - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Garmin Vivofit to jedna z tańszych inteligentnych opasek fitness dostępnych na naszym rynku. Przyglądamy się czy dobrze liczy przebyte kroki i spalane kalorie.

  • Design
    7
  • Funkcjonalność
    9
  • Łatwość instalacji
    8

+ Plusy

  • prosta obsługa
  • długie działanie na baterii
  • wodoodporna
  • tryb nocny

- Minusy

  • brak podświetlenia ekranu
  • brak powiadomień o połączeniach i wiadomościach
  • zdarzają się niewielkie pomyłki w pomiarach

Inteligentne opaski nieśmiało wkraczają na polski rynek, zyskując stopniową popularność. Zapewne minie jeszcze trochę czasu zanim grono użytkowników się powiększy, ale już teraz można zauważyć coraz większą grupę osób, która pragnie monitorować swoją aktywność. 

Zauważają to producenci, rozszerzając ofertę o tzw. wearables, a więc inteligentne gadżety, takie jak smartwatche czy opaski fitness. Jedną z firm która postawiła na tego typu urządzenia jest amerykański producent Garmin. 

W portfolio Garmina znajdziemy m.in opaskę Vivofit, kusząco potencjalnych nabywców swoją niską ceną oraz funkcjami. Za opaskę Garmin Vivofit musimy zapłacić około 400 zł. Patrząc na konkurencję - to naprawdę nie dużo. Oczywiście coś za coś. Nie dostajemy funkcji, które w pełni synchronizowałyby naszą opaskę ze smartfonem. Możemy zapomnieć o informacjach o połączeniu czy otrzymaniu SMS-a. Co zamiast tego oferuje Vivofit?

Korzystaj z opaski Garmin Vivofit w parze z super smartfonem!
 Z którego smartfonu warto korzystać w parze z opaską Garmina?

Wygląd

Zacznijmy od wyglądu. Vivofit składa się dwóch komponentów. Gumowej opaski oraz wyjmowanego wyświetlacza. Producent zadbał też o dodatkowy pasek, który posłuży nam w przypadku, gdyby oryginalny uległ uszkodzeniu.

Gumowy pasek w parze z wyświetlaczem wygląda bardzo gustownie. Minimalistycznie, ale gustownie. Nie straszy nas wielkie logo producenta. Całość jest bardzo lekka, dzięki czemu nie ma uczucia, że coś na ręce nam "ciąży". Oczywiście możemy regulować pasek do wielkości dłoni. 

Garmin Vivofit

Wyświetlacz 

Sama opaska (a właściwie wyświetlacz) nie jest ładowany przez USB. W wyświetlaczu znajduje się miejsce na baterie, które działać mają aż do roku czasu. Jest to niewątpliwie wielka przewaga nad konkurencją, którą często trzeba zdejmować z ręki i poddawać procesowi ładowania. Tutaj możemy o tym zapomnieć na długi czas. 
Jest też minus takiego zastosowania. Ekran opaski nie jest podświetlany. Trzeba jednak przyznać, że podczas tygodnia intensywnego testowania nie odczułem tego boleśnie. W ciągu dnia czy wieczorem w sztucznym świetle wszystko widać doskonale.

-> Classic - pierwszy smartwatch Kruger&Matz

-> TOP5 inteligentnych gadżetów

Na wyświetlaczu, dzięki prostokątnemu przyciskowi, umieszczonemu po jego prawej stronie, możemy przeglądać nasze aktywności. Jest więc liczba kroków, którą przebyliśmy danego dnia, liczba kroków, która pozostała nam do przejścia, odległość jaką przebyliśmy, liczba spalonych kalorii, godzina i data. Absolutna podstawa. Dla mnie inteligentna opaska fitness nie musi mieć już nic więcej. 

Liczenie aktywności

Jeszcze przed rozpoczęciem korzystania z opaski, trzeba założyć konto w serwisie Garmin Connect. Tam ustawimy podstawowe dane: nasz wiek, wzrost, wagę. Warto też wpisać, ile kroków jesteśmy w stanie zrobić np. na odcinku 5 metrów. Pozwala to opasce lepiej liczyć nasze kroki. To przecież jej najważniejsza funkcja. A liczy je całkiem dobrze. Idąc możemy spojrzeć na rękę, widząc natychmiast zmieniającą się liczbę kroków. Jednocześnie liczba ta nie wzrasta, kiedy jedziemy autem czy tramwajem. Garmin Vivofit nie jest jednak opaską doskonałą. Może się zdarzyć, że będzie nam liczyć kroki podczas mycia zębów czy zakładania kurtki. Wszystko poprzez gwałtowne ruchy ręką. Generalnie jednak urządzenia zlicza wszystko przyzwoicie. 

Spalane kalorie sumują nam się nie tylko podczas ruchu, ale również kiedy siedzimy czy śpimy. Właśnie. Spanie! Opaskę możemy włączyć w tzw. tryb nocny. Możemy potem na naszym koncie zobaczyć w jakich godzinach nocnych najbardziej "wierciliśmy" się na łóżku w czasie snu. 

Nasze statystyki możemy podglądać na koncie na Garmin Connect. Przydać się do tego może również aplikacja o takiej samej nazwie, która dostępna jest na iOS i Androida. Z moim LG G3 s opaska łączyła się dzięki technologii Bluetooth. Wszystkie dane elegancko przechodziły z Vivofita do smartfona. 

Podsumowanie

Garmin Vivofit to naprawdę fajny gadżet. Oczywiście nie jest nam niezbędny do życia, dlatego warto rozważyć pod tym kątem jego zakup. 400 zł to nie mało, ale z drugiej strony za tą cenę otrzymujemy opaskę fitness, która w 100 proc. spełnia swoją rolę. 

Garmin Vivofit - podstawowe funkcje w dobrej cenie - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Design
Aplikacje
Bateria
Łatwość obsługi
Funkcjonalność

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się