Czym tym razem zaskoczył widzów scenarzysta „Zakochanego bez pamięci”?

Charlie Kafuman to twórca osobny. Swoje pierwsze kroki w branży stawiał w telewizji, ale w scenariuszach ucieka od schematów i konwencji. Gdyby nie wsparcie reżysera Spike’a Jonze’a, prawdopodobnie nie udałoby się przenieść na ekran „Być jak John Malkovich” i „Adaptacji”. Najbardziej znanym filmem na podstawie scenariusza Kaufmana jest jednak „Zakochany bez pamięci”, za który został nagrodzony Oscarem.

Po sukcesie tej produkcji postanowił zadebiutować jako reżyser niebanalną „Synekdochą. Nowy Jork”. Jego kolejny projekt, „Anomalisa”, miał być pierwotnie spektaklem teatralnym. Znajomi scenarzysty namówili go jednak, by zrealizował, wspólnie z Duke’em Johnsonem, film w formie animacji poklatkowej, której bohaterowie są lalkami. Ta skromna produkcja wiele zyskała za sprawą głosów Davida Thewlisa i Jennifer Jason Leigh

Kaufman znów przejmująco i trafnie opowiedział o nadwrażliwych, wyalienowanych ludziach i ich wielkich-małych problemach w świecie, w którym coraz trudniej być kimś innym i wyjątkowym.

Bardzo się cieszę, że ten film powstał i czekam na kolejne produkcje niebanalnego scenarzysty. Autor „Synekdochy. Nowy Jork” powtarza - za Tomaszem Manem - że dla pisarza pisanie jest trudniejsze niż dla zwykłych ludzi. Być może świadczy to o tym, jak poważnie i z sercem podchodzi do wykonywanego przez siebie zawodu. Znów zaowocowało to przepięknym i mądrym filmem, w którym Kaufman trafił w sedno jak mało kto. To prawdopodobnie najwspanialszy film o przypadkowym spotkaniu dwóch osób od czasu „Przed wschodem słońca” Richarda Linklatera.

W „Anomalisie” zakochałem się bez pamięci.

 

Ta wspaniała „Anomalisa” - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Gorąca Wyprzedaż w T-Mobile - sprawdź oferty!

Film o walce o sprawiedliwość młodego i idealistycznego niemieckiego prokuratora.

Akcja „Labiryntu kłamstw” rozgrywa się w 1958 roku. Pełen ideałów niemiecki prokurator, Johann Radmann, przypadkowo odkrywa szokującą prawdę na temat masowych zbrodni, które w czasie drugiej wojny światowej miały miejsce w Auschwitz. Od tej pory nie spocznie, dopóki nie skarze winnych, nawet jeśli miałoby ich być bardzo dużo. Zwłaszcza anioła śmierci, doktora Mengele. Staje się to obsesją Radmanna, który całkowicie poświęca się swojej pracy, pragnąc uwolnić te wstrząsające fakty od zapomnienia. Czy osiągnie swój cel? Jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić?

„Labirynt kłamstw” to poprawny, ale schematyczny film, który zawiera w sobie sporo uproszczeń i nie wnosi niczego nowego. Można go potraktować jako lekcje historii dla przyszłych pokoleń. Co ciekawe, za reżyserię tej produkcji odpowiada Włoch Giulio Ricciarelli. Dlaczego nie powierzono reżyserii Niemcowi, skoro ten włoski filmowiec to rzemieślnik, który nie naznaczył tego filmu osobistym piętnem? Jeśli jednak kogoś zainteresuje ta opowieść, niewykluczone, że będzie ją oglądać w napięciu i z uwagą.

Największym atutem „Labiryntu kłamstw” jest aktor Alexander Fehling, który znakomicie wcielił się w główną rolę. Dzięki niemu widz może trzymać kciuki za tego bohatera, jakkolwiek bywa on bardzo irytujący. Niestety, zdarza mu się wypowiadać kuriozalne kwestie.

Szkoda, że o tak ważnym temacie opowiedziano w uproszczonym i publicystycznym tonie.

 

W „Labiryncie kłamstw” - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Gorąca Wyprzedaż w T-Mobile. Sprawdź oferty!
Podziel się