W „Ardenach” spotykają się dziwacy i życiowy wykolejeńcy, a po okolicy biegają... strusie.

Belgijski film opowiada o dwóch braciach z kryminalną przeszłością, których losy potoczyły się zupełnie inaczej. Gdy spotykają się po latach, na ich drodze staje kobieta. Brzmi banalnie i sztampowo? Na szczęście twórcy „Ardenów” uciekli od banału, zabierając widzów w niepokojącą i zaskakującą filmową wyprawę. Wyszedł z tego bardzo gęsty dramat o trudnych wyborach i wielkich rozterkach prostych ludzi. Żyją oni w złym i zepsutym świecie rodem z filmów noir. Czy uda im się zachować resztki człowieczeństwa?

„Ardeny” przenikliwie opowiadają o mieszkańcach nizin społecznych, których perspektywy są marne. Zamiast dramatu społecznego, widzowie otrzymują jednak mroczny thriller, pełen czarnego humoru. Bardzo dobrą robotę wykonali operator Robbrecht Heyvaert i muzyk Hendrik Willemyns. Nie zmienia to faktu, że ten film największej siły nabrał za sprawą znakomitych aktorów.

Belgijska produkcja przywodzi na myśl wczesne filmy reżysera „Drive” Nicolasa Windinga Refna, takie jak „Diler” czy „Bronson”. Twórca „Ardenów” ma w sobie potencjał i trzymam kciuki, by kiedyś podbił Hollywood.

 

Bardzo mroczne „Ardeny” - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Superszybki domowy Internet LTE o 50 proc. taniej!

Gust Van den Berghe zrealizował film intrygujący i niebanalny.

Twórcy „Lucyfera”, reżyser Gust Van den Berghe i operator Hans Bruch Jr. na potrzeby tego filmu skonstruowali specjalny tondoskop, który jest zbliżony do „rybiego oka”. Za sprawą tego wynalazku filmowcy nadali mistyczny charakter fragmentom opowiadanej historii. Została ona zainspirowana sztuką siedemnastowiecznego autora Joosta van den Vondela. Reżyser zamknął kadry w kole, komponując je w taki sposób, że każdy z nich mógłby wisieć w galerii jako osobny obraz. Efekt jest intrygujący i niebanalny. W „Lucyferze” widać inspiracje między innymi malarstwem Hieronima Boscha.

Wyszedł z tego niepokojący i zaskakujący film, w ciekawy sposób nawiązujący do biblijnej opowieści o Lucyferze. Głównym bohaterem jest upadły anioł, który w czasie wyprawy z nieba do piekieł spędza kilka dni na ziemi. Jego nadejście i obecność wytrącają ludzi z równowagi, rodząc u nich wolę i świadomość istnienia granicy miedzy złem a dobrem.

To tragikomiczna opowieść o tajemniczym przybyszu, który wprowadza zamęt w życiu odsuniętej od świata meksykańskiej wioski u podnóża wulkanu Parícutin. Jakie przyniesie to rezultaty? Czy ma w sobie urok i magie Wolanda z „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa? Warto się o tym przekonać. „Lucyfer” zachwyca nie tylko w warstwie wizualnej.

 

 

 

Czym kusi „Lucyfer”? (wideo) - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Gorąca Wyprzedaż w T-Mobile - ostatnia chwila, by z niej skorzystać!
Podziel się