Dokumentalistka Amy Berg opowiedziała o kultowej piosenkarce, pokazując ją od kuchni.

Pisarz Ellis Amburn napisał o niej, że nikt nie prowadził w latach sześćdziesiątych dzikszego życia, nie grał rocka ostrzej i nie śpiewał bardziej żywiołowego bluesa. O Janis krąży mnóstwo faktów i mitów. Czy faktycznie poszukiwała szczęścia w sławie, pieniądzach, narkotykach i seksie? Czy woda sodowa uderzyła jej do głowy? A może nie potrafiła się odnaleźć w bezwzględnych realiach showbiznesu?

Amy Berg opowiedziała od niej od kuchni, portretując wrażliwą dziewczynę pełną sprzeczności. Amerykańska dokumentalistka spędziła kilka lat na zbieraniu i szukaniu materiałów do tego filmu. Zrobiła też wywiady z osobami, które znały Joplin, bądź były jej bliskie. Ciężka praca zaowocowała interesującym dokumentem, który opowiada o tym, jak amerykański sen dziewczyny z Teksasu zamienił się w koszmar. Co doprowadziło do tego, że Janis stała się własną karykaturą? Jaką cenę zapłaciła za sukces?

Film Berg powinien zadowolić zarówno fanów piosenkarki, jak i osoby, które nie miały wcześniej styczności z jej muzyką. Aż trudno uwierzyć, że to pierwsza dokumentalna produkcja, której twórcy tak mocno zagłębili się w historię Joplin.

Warto wyruszyć w tę szczerą i przejmująca filmową podróż. Nie tylko dla rewelacyjnej muzyki, ale też dla refleksji. Czy również ku przestrodze? Niech każdy oceni to indywidualnie.

 

Sposób na „Janis” - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Gorąca Wyprzedaż w T-Mobile. Sprawdź!

„Swobodne opadanie” to dowód na ogromny talent i wielką wyobraźnie węgierskiego filmowca, którego nazwisko warto zapamiętać.

György Pálfi niebanalnie opowiedział w tym filmie o rzeczach na pozór banalnych. W „Swobodnym opadaniu” intrygująco podąża poza schematy i oczekiwania widzów. Ten baczny obserwator świata i różnych absurdów to zarazem reżyser o wielkim potencjalne i talencie.

Jego film pełen jest nadmiarów, których cząstki wyżywają się w zachowaniach bohaterów, dając upust jego szalonej wyobraźni. Pálfi ma w sobie niesamowitą umiejętność łączenia ze sobą elementów z różnych światów. Można odnieść wrażenie, że w czasie pracy nad filmami puszczają mu wszelkie hamulce, nad którymi potrafi jednak zapanować. Węgry to nie jest kraj dla reżyserów takich jak on. Trzymam więc kciuki za jego kolejne projekty. Zwłaszcza, że marzy mu się zekranizowanie „Głosu Pana”, powieści fantastyczno naukowej autorstwa Stanisława Lema. To trudne zadanie, ale „Swobodnym opadaniem” Węgier udowodnił, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych.

Szczególnie, że jedna z pokazanych w tym filmie historii skojarzyła mi się ze słynną sceną z „Widma wolności” Luisa Bunuela. Ten reżyser garściami czerpie też z ulicznych i popkulturowych inspiracji. Niewykluczone, że dla niego nawet absolut jest dziurawy. „Swobodne opadanie” to film nierówny i nie dla każdego, ale ze wszech miar godny uwagi.

Pálfi dopiero się rozkręca i zaryzykuję postawienie tezy, że nic, co odjechane, nie jest mu obce.

 

Czym urzeka „Swobodne opadanie”? - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się