Film o walce o sprawiedliwość młodego i idealistycznego niemieckiego prokuratora.

Akcja „Labiryntu kłamstw” rozgrywa się w 1958 roku. Pełen ideałów niemiecki prokurator, Johann Radmann, przypadkowo odkrywa szokującą prawdę na temat masowych zbrodni, które w czasie drugiej wojny światowej miały miejsce w Auschwitz. Od tej pory nie spocznie, dopóki nie skarze winnych, nawet jeśli miałoby ich być bardzo dużo. Zwłaszcza anioła śmierci, doktora Mengele. Staje się to obsesją Radmanna, który całkowicie poświęca się swojej pracy, pragnąc uwolnić te wstrząsające fakty od zapomnienia. Czy osiągnie swój cel? Jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić?

„Labirynt kłamstw” to poprawny, ale schematyczny film, który zawiera w sobie sporo uproszczeń i nie wnosi niczego nowego. Można go potraktować jako lekcje historii dla przyszłych pokoleń. Co ciekawe, za reżyserię tej produkcji odpowiada Włoch Giulio Ricciarelli. Dlaczego nie powierzono reżyserii Niemcowi, skoro ten włoski filmowiec to rzemieślnik, który nie naznaczył tego filmu osobistym piętnem? Jeśli jednak kogoś zainteresuje ta opowieść, niewykluczone, że będzie ją oglądać w napięciu i z uwagą.

Największym atutem „Labiryntu kłamstw” jest aktor Alexander Fehling, który znakomicie wcielił się w główną rolę. Dzięki niemu widz może trzymać kciuki za tego bohatera, jakkolwiek bywa on bardzo irytujący. Niestety, zdarza mu się wypowiadać kuriozalne kwestie.

Szkoda, że o tak ważnym temacie opowiedziano w uproszczonym i publicystycznym tonie.

 

W „Labiryncie kłamstw” - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Gorąca Wyprzedaż w T-Mobile. Sprawdź oferty!

„Syn Szawła” to kolejny wspaniały film, którego twórca mierzy się ze straszliwą oryginalnością totalitaryzmu.

„Syn Szawła” opowiada o sytuacji absurdalnej, zgodnie z definicją pisarza Władimira Nabokowa, według którego absurd ma wiele stopni i odcieni, podobnie jak tragizm, z którym graniczy. Nabokow słusznie kiedyś zauważył, że nie da się postawić człowieka w absurdalnej sytuacji, jeżeli absurdalny jest świat, w którym ta osoba żyje. Nie można tego uczynić, jeśli definiuje się absurd jako coś, co skłania do chichotu bądź wzruszenia ramion. „Jeśli jednak chodzi o poruszającą kondycję ludzką, jeśli chodzi o to, co w mniej cudacznych światach wiąże się z najwznioślejszymi aspiracjami, najgłębszymi cierpieniami, największymi namiętnościami, to, ma się rozumieć, pojawia się niezbędny wyłom i godna współczucia istota ludzka, zagubiona w pozbawionym odpowiedzialności (…)świecie, w jego sennym koszmarze, staje się "absurdalna" zgodnie z prawem swego rodzaju wtórnego kontekstu"- napisał Nabokow.

Czy taką osobą jest główny bohater „Syna Szawła”? Debiut 38-letniego węgierskiego filmowca László Nemesa nie przynosi łatwych rozwiązań i odpowiedzi. Węgierski film poraża realizmem, dowodząc wielkiego talentu reżyserskiego i operatorskiego. Uwagę przykuwa poeta i aktor Géza Röhrig, który rewelacyjnie wcielił się w głównego bohatera. Ogromna siła tkwi w samym jego spojrzeniu.

„Syn Szawła” przejmująco opowiada o straszliwej oryginalności totalitaryzmu i postaci, która musi się skonfrontować z przenicowaniem dotychczasowych moralnych wartości. Ten bohater chce kochać w świecie, którego pokochanie nie należy do rzeczy łatwych.

 

 

Jakie są odcienie tragizmu w „Synu Szawła”? - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się