Gust Van den Berghe zrealizował film intrygujący i niebanalny.

Twórcy „Lucyfera”, reżyser Gust Van den Berghe i operator Hans Bruch Jr. na potrzeby tego filmu skonstruowali specjalny tondoskop, który jest zbliżony do „rybiego oka”. Za sprawą tego wynalazku filmowcy nadali mistyczny charakter fragmentom opowiadanej historii. Została ona zainspirowana sztuką siedemnastowiecznego autora Joosta van den Vondela. Reżyser zamknął kadry w kole, komponując je w taki sposób, że każdy z nich mógłby wisieć w galerii jako osobny obraz. Efekt jest intrygujący i niebanalny. W „Lucyferze” widać inspiracje między innymi malarstwem Hieronima Boscha.

Wyszedł z tego niepokojący i zaskakujący film, w ciekawy sposób nawiązujący do biblijnej opowieści o Lucyferze. Głównym bohaterem jest upadły anioł, który w czasie wyprawy z nieba do piekieł spędza kilka dni na ziemi. Jego nadejście i obecność wytrącają ludzi z równowagi, rodząc u nich wolę i świadomość istnienia granicy miedzy złem a dobrem.

To tragikomiczna opowieść o tajemniczym przybyszu, który wprowadza zamęt w życiu odsuniętej od świata meksykańskiej wioski u podnóża wulkanu Parícutin. Jakie przyniesie to rezultaty? Czy ma w sobie urok i magie Wolanda z „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa? Warto się o tym przekonać. „Lucyfer” zachwyca nie tylko w warstwie wizualnej.

 

 

 

Czym kusi „Lucyfer”? (wideo) - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Gorąca Wyprzedaż w T-Mobile - ostatnia chwila, by z niej skorzystać!

Czym tym razem zaskoczył widzów scenarzysta „Zakochanego bez pamięci”?

Charlie Kafuman to twórca osobny. Swoje pierwsze kroki w branży stawiał w telewizji, ale w scenariuszach ucieka od schematów i konwencji. Gdyby nie wsparcie reżysera Spike’a Jonze’a, prawdopodobnie nie udałoby się przenieść na ekran „Być jak John Malkovich” i „Adaptacji”. Najbardziej znanym filmem na podstawie scenariusza Kaufmana jest jednak „Zakochany bez pamięci”, za który został nagrodzony Oscarem.

Po sukcesie tej produkcji postanowił zadebiutować jako reżyser niebanalną „Synekdochą. Nowy Jork”. Jego kolejny projekt, „Anomalisa”, miał być pierwotnie spektaklem teatralnym. Znajomi scenarzysty namówili go jednak, by zrealizował, wspólnie z Duke’em Johnsonem, film w formie animacji poklatkowej, której bohaterowie są lalkami. Ta skromna produkcja wiele zyskała za sprawą głosów Davida Thewlisa i Jennifer Jason Leigh

Kaufman znów przejmująco i trafnie opowiedział o nadwrażliwych, wyalienowanych ludziach i ich wielkich-małych problemach w świecie, w którym coraz trudniej być kimś innym i wyjątkowym.

Bardzo się cieszę, że ten film powstał i czekam na kolejne produkcje niebanalnego scenarzysty. Autor „Synekdochy. Nowy Jork” powtarza - za Tomaszem Manem - że dla pisarza pisanie jest trudniejsze niż dla zwykłych ludzi. Być może świadczy to o tym, jak poważnie i z sercem podchodzi do wykonywanego przez siebie zawodu. Znów zaowocowało to przepięknym i mądrym filmem, w którym Kaufman trafił w sedno jak mało kto. To prawdopodobnie najwspanialszy film o przypadkowym spotkaniu dwóch osób od czasu „Przed wschodem słońca” Richarda Linklatera.

W „Anomalisie” zakochałem się bez pamięci.

 

Ta wspaniała „Anomalisa” - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Gorąca Wyprzedaż w T-Mobile - sprawdź oferty!
Podziel się