Animacja Witolda Giersza to uroczy, mądry i zabawny film o prawdopodobnie najlepszej trąbie w całej Europie.

Warto wracać do klasycznych polskich animacji i bardzo się cieszę, że młodsi widzowie mogą odkryć taką perełkę, jak „Proszę słonia”. Zwłaszcza, że wyreżyserował ją prawdziwy malarz ekranu Witold Giersz, nagradzany na świecie autor bliska pół setki filmów. O jego dziełach mówi się, że są ożywionym malarstwem, czarującym barwami. Polski artysta to przykład niesamowitego perfekcjonisty, który nie chodzi na skróty i najchętniej pracuje sam. Jego animacje są płynne, a także pełne elegancji i wdzięku. Poza obrazem istotną rolę odgrywa w nich muzyka, która „nie tylko ilustruje i pomaga stworzyć nastrój, ale operując kontrapunktem, może potęgować wrażenie, a także zapowiadać nowe wydarzenie”.

 

Legendarny reżyser uwielbia rysować zwierzęta. Reżyser i producent Leszek Gałysz słusznie zauważył, że ta skłonność do ich portretowania nadaje filmom Giersza rodzaj uogólnienia i bukoliczną atmosferę, w której widzowie czują się jak dzieci chłonące z zapartym tchem sugestywne obrazy.

„Proszę słonia” to przykład wspaniałego filmu familijnego, czarującego humorem i estetycznym zachwytem. Tym bardziej warto obejrzeć go na dużym kinowym ekranie. To cudowna rozrywka dla dużych i małych widzów.

Giersz jest wielkim romantykiem kina, a „Proszę słonia” to uroczy i mądry film o prawdopodobnie najlepszej trąbie w całej Europie. Ten film bawi, ale też przekazuje wiedzę w niezwykle atrakcyjny sposób.

 

„Proszę słonia”, czyli urok klasycznej animacji (wideo) - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Chociaż to od tablecie od Google’a słyszymy już od jakiegoś czasu, pierwszy tego typu urządzenie zaprezentował koncern z Redmond. Jest naprawdę obiecująco!

Dziś w nocy na konferencji w Los Angeles Microsoft zaprezentował tablety Surface. To była swego rodzaju niespodzianka, bo jeszcze kilka dni temu nikt nie przypuszczał, że producent oprogramowania planuje wypuścić na rynek takie urządzenie. Fani koncernu opłakiwali jedynie porzucony projekt wyposażonego w dwa ekrany tabletu Courier.

Jeden z zaprezentowanych tabletów pracuje pod kontrolą Windows RT (procesory ARM), a drugi – Windows 8 (procesory Intela). Obydwa zostały wyposażone w 10-6 calowe ekrany - jeden o rozdzielczości HD, a drugi - Full HD.

Sercem Microsoft Surface z Windows RT jest procesor Nvidia Tegra 3. Obudowa ma grubość 9,3 mm, a Surface mają także 32 lub 64 GB pamięci wewnętrznej, port USB 2.0, czytnik kart pamięci microSD oraz baterię o pojemności 31,5 Wh. Urządzenie waży 676 gramów.

Klawiatury do Surface o grubości 3 mm będą dostępne w różnych kolorach.

Surface z Windows 8 to urządzenie, które z powodzeniem może zastąpić laptopa. Posiada procesor Intela i obudowę o grubości 13,5 mm i waży 903 gramy. Bateria ma pojemność 42 Wh, a użytkownik otrzyma do dyspozycji 64 lub 128 GB pamięci wewnętrznej. Tablet wyposażono w porty USB 3.0, czytnik kart microSDXC oraz mini DisplayPort.

Do obydwu tabletów można będzie dokupić etui dostępne w kilku wariantach kolorystycznych. Pełni ono jednocześnie funkcję klawiatury z touchpadem i ma grubość zaledwie 3 mm.

Trzeba przyznać, że Microsoft trochę namieszał. Surface mogą stanowić konkurencję nie tylko dla tabletów, ale także dla ultrabooków. O tym, czy tablety z Redmond będą stanowiły godną konkurencję dla iPada, zadecyduje w dużym stopniu ich cena i odpowiedni marketing.

Microsoft liczy, że sprzedaż jego tabletów w 2013 roku sięgnie 180 mln sztuk i będzie znacznie wyższa niż tradycyjnych komputerów.

<p><em>Zobacz jak wygląda Surface!</em></p>

Surface, czyli tablety od Microsoftu (wideo) - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Ekipa CyanogenMod pracuje nad własną mobilną przeglądarką internetową, opartą na Chromium. Jest kilka ciekawych funkcji, o których warto wspomnieć.

Zespół pracujący nad rozwojem CyanogenMod, czyli mobilnego systemu operacyjnego open source, będącego modyfikacją Androida, zapragnęli mieć także własną przeglądarkę internetową.

O projekcie, noszącym nazwę Gello, mamy niewiele informacji, jednak kilkanaście godzin temu w sieci pojawił się film, pokazujący niektóre możliwości przeglądarki. Jest to chociażby tryb incognito, możliwość zapisywania stron offline.

Nie wiadomo, kiedy możemy spodziewać się przeglądarki chociażby w wersji beta, jednak wiadomo, że zagości ona na urządzeniach pracujących pod kontrolą CyanogenMod, czyli OnePlusOne no i jego następcy, którego zobaczymy już pod koniec tego miesiąca.

Źródło: GSMArena

Gello, czyli przeglądarka CyanogenMod (wideo) - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Philippe Garel to mniej znany francuski klasyk. Czy film „W cieniu kobiet” pokazuje, na czym polega fenomen tego filmowca?

Nie jestem wielkim fanem filmów Philippe Garela i „W cieniu kobiet” też niespecjalnie przypadło mi do gustu. Francuska produkcja wydała mi się nudnawa i przegadana, choć kilka dialogów i obserwacji uznałem za niezwykle trafne. Niektóre filmy Francuza, pełne wielkich ambicji, odebrałem jako nieco narcystyczne i pretensjonalne. Mimo wszystko warto zapoznać się z nim i jego twórczością. Zwłaszcza, że nie brakuje opinii, że to twórca bezkompromisowy. Pisarz i przedstawiciel nowej powieści w literaturze francuskiej Claude Mauriac napisał pięćdziesiąt lat temu o tym reżyserze, że „otwiera epokę w dziejach filmu. Jest to pierwsza totalna rewolucja w kinie od pojawienia się Jeana-Luca Godarda".

„W cieniu kobiet”, jego najnowsze dzieło, to skromny i kameralny, czarno-biały film opowiadający o skomplikowanych relacjach damsko-męskich i meandrach ludzkich uczuć. Być może zachwyci miłośników francuskiego kina, a przede wszystkim - koneserów francuskiej nowej fali. Warto się nad nim zadumać, choć nie nazwałbym Garela współczesnym Godardem.

 

„W cieniu kobiet”, czyli dyskretny urok francuskiego kina - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się