Dowcipne, odważne i kontrowersyjne akcje jako sposób na zwrócenie uwagi na ważne problemy - kapitalny pomysł.

„Yes Meni idą na rewolucję” to film o słynnych aktywistach i ich walce o to, by świat stał się lepszy. Choć chwilami, niczym Don Kichot, walczą z wiatrakami, nie zamierzają się poddawać. Nie brakuje im też pomysłów i kreatywności. Ich celem jest zwracanie uwagi na łamanie praw człowieka przez państwa i korporacje. W imię szczytnych celów nie cofną się przed niczym.

W trzecim filmie dokumentalnym na ich temat pokazano bohaterów, którzy zmagają się z kryzysem wieku średniego. Co prawda ich zapał wciąż może imponować, ale rodzi się pytanie, czy są w stanie znaleźć czas dla swoich rodzin. Zwłaszcza że niepokój Yes Menów budzą zmiany klimatyczne na Ziemi i nie zamierzają pozostać na to głusi. Czy udało im się podszyć pod reprezentanta Amerykańskiej Izy Handlowej i wkręcić biznesmenów, że Biały Dom będzie wspierał politykę energetyczną, która opiera się na źródłach odnawialnych?

Aby się o tym przekonać, warto obejrzeć ten inspirujący film. Choć jest bardzo zabawny, nie brakuje w nim chwil na refleksje, które mogą z kolei skutkować gniewem na zakłamanie biznesmenów i polityków. Na szczęście ta dokumentalna produkcja miejscami przywraca wiarę w ludzi. Nawet tych, po których byśmy się tego nie spodziewali.

Recenzja: "Yes Meni idą na rewolucję" - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Aktualizacja informacji w czasie rzeczywistym i streaming aktywności, zamiast banalnego podsumowania. Wkrótce Facebook stanie się społecznościowym kinem transmitującym na żywo nasze życie.

Po wczorajszej konferencji F8 (kojarzy się z „faith” – czyli wiarą) jesteśmy pewni jednego – Mark Zuckerberg ma spójną wizję przyszłości Facebooka.

Fala nowości totalnie zmieni oblicze największej globalnej społecznościówki. Facebook przestanie być serwisem, w którym prezentujemy mniej lub bardziej istotne wydarzenia z naszego życia. Stanie się relacją na żywo – aktualizowaną w czasie rzeczywistym.

Pierwszą nowinką jest Timeline, czyli nasz profil w wersji 2.0. Timeline zaprezentuje nas i nasze aktywności.

Dzięki głębszej integracji z urządzeniami mobilnymi, nasi znajomi dowiedzą się co robimy w danej chwili i gdzie jesteśmy. Timeline to nie tylko oś czasu, ale także geolokalizacja. Stanie się naszą publiczną wizytówką i pozwoli chronologicznie uporządkować ścianę. Brzmi to obiecująco, bo dziś zaczyna ona bardzo szybko przypominać śmietnik - szczególnie jeśli mamy hiperaktywnych znajomych. Linia czasu będzie w pełni personalizowana (układ + tło), ma pojawić się także skuteczny filtr zawartości ograniczający mało istotny spam. Wreszcie, Timeline zaoferuje dostęp do zupełnie nowych usług multimedialnych. Tu wkracza kolejna nowinka – Open Graph.

 

Open Graph, to nowej generacji aplikacje. Inteligentne, dostosowujące się do naszych zwyczajów. Facebook doszedł do wniosku, że klasyczna aplikacja za bardzo angażuje użytkownika. Musi się "naklikać", co czasem męczy i przede wszystkim – nudzi. System Open Grapha pozwoli połączyć nasze aktywności z aktywnościami znajomych. Przykładowo – będziemy mogli razem posłuchać muzyki od zewnętrznego dostawcy (choćby Spotify) bez uciekania z serwisu. Większość aplikacji Open Graph ma korzystać z tzw. Tickera, czyli paska aktywności. Tą nowinkę na pewno kojarzycie. Ticker to ta ciągle zmieniająca się kolumna po prawej stronie witryny Facebooka. Niektórym się podoba, inni już zdążyli go znienawidzić.

 

W ramach Open Graph treść dostarczą Facebookowi takie serwisy jak Netflix, Hulu czy Spotify. Niestety zachodzi tu obawa, iż część nowych funkcji będzie niedostępna dla polskich użytkowników. Przyczyna jest prosta – przykładowo taki Netflix nad Wisłą nie jest obecny. Niewykluczone jednak, iż Facebook będzie chciał w przyszłości lokalizować treści. Może to oznaczać, iż w Polsce dostępne będą typowo polskie usługi (do głowy przychodzi nam choćby popularna ipla). Na razie ta kwestia nie została szczegółowo wyjaśniona.

Mark Zuckerberg prezentuje partnerów Facebooka. Wkrótce dostarczą oni usługi dla platformy Open Graph

Timeline zmieni Facebooka. Tak już wkrótce będzie wyglądał wasz profil

Kiedy zobaczymy nowości?

Wprowadzane będą stopniowo. Na początku Timeline (kwestia tygodni/testowo usługa jest już dostępna – można uruchomić ją na własną rękę). Aplikacje Open Graph pojawią się „niebawem”. Zuckerberg wspomniał, iż najpierw użytkownicy muszą przekonać się do nowej wersji profilu.

Fot/Źródło: Facebook

Open Graph i Timeline. Rewolucja na Facebooku! - opinie i komentarze (7)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

stefan
04-10-2011 - 11:17:54
zróbcie coś z tymi komentarzami. nie wyświetla przejścia do nastepnej linii
  (0)
Odpowiedz
stefan
04-10-2011 - 11:16:55
i to jest powód żeby usunąć konto na facebooku nie rozumiem ludzi którzy mają tak głęboką potrzebę odkrywania swojej prywatności moim zdaniem to co proponują to już przesada dlatego konto zostało usunięte
  (0)
Odpowiedz
Supreme
26-09-2011 - 22:23:59
;)
  (0)
Odpowiedz
Supreme
26-09-2011 - 11:45:52
Wszystko się wyjaśniło, przesyłka doszła dzisiaj ;) Pozdrawiam i przepraszam za zamieszanie. Dziękuję :)
  (0)
Odpowiedz
Redakcja T-Mobile Trendy
01-07-2015 - 11:08:43
Cieszymy się, że wszystko już zostało wyjaśnione, a Ty jesteś zadowolony. Pozdrawiamy!
  (0)
Odpowiedz
Supreme
25-09-2011 - 17:16:15
Pozostając w temacie Facebooka mam jedną sprawę. Pamiętamy wszyscy blog Szukamy Nowych Ptaków. Pod tym samym nick'iem, którego używam tutaj wygrałam gadżety Angry Birds. Chodzi o zwycięski w ostatnim dniu hymn. Blog na dzień dzisiejszy jest praktycznie martwy, więc nie wiedziałam gdzie się zwrócić. Czuję się najzwyczajniej oszukana, tylko nie wiem przez kogo. Nagrody nie otrzymałam do dnia dzisiejszego. Otrzymałam e-maila z gratulacjami i prośbą o przesłanie danych. Dane personalne i adresowe oczywiście przesłałam. Zastanawia mnie tylko czy wiadomość była prawdziwa, chodzi o adres: milosz.dorzeczny@gmail.com. Nagrody ani śladu, a to co mnie niepokoi najbardziej - nie mogę zalogować się do swojej poczty. Proszę o jakieś informacje. W konkursie użyłam tego samego nicka i e-maila, jakimi się posługuję na T-Mobile Trendy. Nagrody ani śladu, a to co mnie niepokoi najbardziej - nie mogę zalogować się do swojej poczty. Proszę o jakieś informacje. W konkursie użyłam tego samego nicka i e-maila, jakimi się posługuję na T-Mobile Trendy.
  (0)
Odpowiedz
Supreme
25-09-2011 - 16:52:43
Facebook z jednej strony zachwyca i z dnia na dzień coraz bardziej imponuje możliwościami, z drugiej natomiast przeraża swoim wpływem na użytkowników. Jeśli ktoś stosuje umiar - nie ma sprawy, gdy ktoś się za bardzo wciągnie - może nieświadomie pochłonąć się bez reszty. Jedno co jest pewne, Facebook to potężne narzędzie i tylko od nas zależy jak je użyjemy. Co do przygotowywanych zmian, mogę powiedzieć jedno: szykuje się prawdopodobnie mała rewolucja. Co do przygotowywanych zmian, mogę powiedzieć jedno: szykuje się prawdopodobnie mała rewolucja.
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Przed giełdowym debiutem, największa społecznościówka świata uchyla rąbka swoich pilnie strzeżonych sekretów. Ile zarabia Facebook? Kto ma w nim udziały? Ile warty jest Mark Zuckerberg?

Przed IPO (pierwsza oferta publiczna, czyli giełdowy debiut) w amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych (SEC) wylądowały pierwsze dokumenty dotyczące struktury i finansów Facebooka. Jeśli chodzi o kwestię zarobionych przez Facebooka pieniędzy, do tej pory analitycy tylko prognozowali albo zgadywali. Ani razu w ciągu ostatnich lat nie mieliśmy oficjalnych przecieków ze strony Facebooka. Skoro jednak gigant zmierza na giełdę, nie miał wyjścia. Musiał wczoraj upublicznić niektóre zastrzeżone do tej pory informacje. Głównie te dotyczące budżetu.

Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć z dokumentów które trafiły do SEC.

  • Portal ma 845 mln aktywnych użytkowników (przynajmniej jedno wejście w skali miesiąca). Ilość wzajemnych powiązań, a więc znajomości przekroczyła już 100 mld. Co ciekawe, Facebook jest coraz bardziej mobilny. Boom na rynku smartfonów spowodował gwałtowną eksplozję popularności wersji mobilnej. Ponad połowa użytkowników korzysta z komórek. Jest ich 425 mln.
  • Codziennie w serwisie ląduje 250 mln fotek, a użytkownicy generując ponad 2,7 mld lajków i komentarzy.
  • Przychody w 2011 roku osiągnęły poziom 3,7 mld dolarów. W 2010 roku było to 1,97 mld, a w 2009 – 777 mln. Ile gigant zarobił na czysto? W ubiegłym roku równo 1 mld! Warto dodać, że dane sięgają roku 2007. Wtedy trudno było działalność Facebooka nazwać udanym biznesem. Serwis miał przychody na poziomie  153 mln, a strata przekroczyła 138 mln. Obecnie serwis dysponuje 470 mln dolarów luźnej gotówki. W ciągu kilku lat zdołał nie tylko podbić internet, ale zaczął generować poważny zysk. Głównie z reklam, które stanowią aż 85% przychodów.
  • Szef Facebooka, Mark Zuckerberg zarobił w ubiegłym roku"tylko" 1,48 mln dolarów. Z tego większość w formie różnych bonusów. Jego podstawowa pensja to mniej niż 500 tysięcy. Prawdziwe pieniądze miliarder ma jednak zamrożone w akcjach. Jest właścicielem 28% akcji Facebooka. Przy wycenie portalu na poziomie 100 mld, łatwo sobie policzyć ile warty jest jego majątek. Co ciekawe, w przyszłym roku zacznie zarabiać symbolicznego dolara. Warto dodać, że tyle samo zarabiał były szef Apple - Steve Jobs.
  • Współzałożyciele, a więc ludzie związani od samego początku z portalem (których być może znacie dzięki filmowi The Social Network), mają w kieszeni łącznie 15% akcji. 30% firmy należy natomiast do pracowników, którzy po dobrym debiucie mają szansę szybko zostać milionerami. 10% udziałów ma Juri Milner, rosyjski miliarder. Co ciekawe, kawałeczek Facebooka należy do… Microsoftu. Gigant z Redmond trzyma 1,3% akcji portalu.

Więcej informacji znajdziecie w wielostronicowym dokumencie, który wylądował w SEC. Warto dodać, że portal po wejściu na giełdę liczy na pozyskanie 5 mld na dalszy rozwój. Analitycy już nazywają nadchodzący debiut, debiutem dekady w branży IT.

Fot/Źródło: Facebook

Facebook idzie na giełdę i zdradza swoje tajemnice - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Wygodny i szybki dostęp do ulubionych aplikacji stanowi jedną z podstawowych zalet Androida – tak, ale tylko z odpowiednimi programami, które ułatwiają obsługę tego systemu.

System Google nie należy do najbardziej intuicyjnych mobilnych systemów operacyjnych, ale – co już niejednokrotnie udowadnialiśmy – wystarczy poświęcić mu chwilę, by zmienić go nie do poznania i zredukować liczbę kliknięć niezbędnych do uruchomienia pożądanej opcji. Dzisiaj zajmiemy się tym drugim aspektem.

Wielu użytkowników systemu Android uważa, że pulpit nie jest najlepszym miejscem na zaśmiecanie go dziesiątkami ikon, w których później ciężko się odnaleźć. Minimaliści używają jedynie kilku prostych widżetów, esteci dopasowują każdą ikonkę i widżet do swoich upodobań, a inni stawiają na wygodę. Wszystkich powinien jednak zaspokoić program Wave Launcher, który oferuje unikalny dostęp nie tylko do aplikacji, ale także do widżetów. Wystarczy przeciągnąć palcem z wybranej krawędzi ekranu w stronę centrum, by zobaczyć – wystylizowaną na tę z systemu webOS – falę ze skrótami i widżetami. Dużą zaletą aplikacji jest możliwość konfiguracji każdego jej elementu – od koloru i przeźroczystości fali, przez ilość skrótów i widzetów, na sposobie wyzwalania fali kończąc. Obok skonfigurowanych skrótów, Wave Launcher może nawet wyświetlić listę ostatnio uruchamianych aplikacji. Program kosztuje ok. 6,30 zł. POBIERZ

Circle Launcher to niepozorny program o zaawansowanych funkcjach. Po dodaniu widżetu na ekran zostanie wyświetlone okno konfiguracyjne, w którym decydujemy nie tylko o typie widżetu, ilości wyświetlanych elementów, ikonie i etykiecie, ale także o przeźroczystości, rozmiarze i zachowaniu aplikacji. Innymi słowy, tutaj również można dostosować dosłownie każdy element programu i – wbrew pozorom – jest to stosunkowo łatwe zadanie. Pierwszy krok konfiguracji dotyczy typu widżetu, a ten może pokazywać skróty aplikacji, kontakty lub zakładki stron internetowych. Kolejne opcje związane są z wyglądem i zachowaniem ekranowego dodatku. Gdy już przebrniemy przez wszystkie etapy, na ekranie zobaczmy widżet, który po kliknięciu wyświetli listę wybranych pozycji (skrótów, widżetów lub zakładek) na planie koła. Program dostępny jest w dwóch wersjach – darmowej i płatnej (ok. 4,20 zł).

Innym ciekawym rozwiązaniem, poprawiającym wygodę korzystania ze smartfonu, może być program Smart Shortcuts, który oferuje możliwość tworzenia folderów. Folderów pełnych skrótów do aplikacji, zakładek internetowych, ulubionych kontaktów, a nawet plików. Wszystkie można podzielić na grupy, według których później będą wyświetlane pozycje w folderach. W przeciwieństwie do pozostałych programów, nie ma limitu pozycji, a wszystkie wyświetlane są w prostokątnych folderach, które w razie potrzeby można przewijać. POBIERZ

Fot. Android Market

Idziemy na skróty w Androidzie - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się