Jeśli korzystacie z serwisów społecznościowych, prawdopodobnie zetknęliście się ze słowem, pod znakiem którego upłynęła tegoroczna gala wręczenia Oskarów. Co ono oznacza i czy na stałe zagości w naszym codziennym języku?

Ci, którzy nie mają w zwyczaju wstawiania własnych selfie na społecznościówkach, zapewne usłyszeli o tym rodzaju zdjęć przy okazji tegorocznej oskarowej gali. Podczas uroczystości jej konferensjerka Ellen DeGeneres w pewnym momencie zgromadziła w jednym miejscu kilka gwiazd, aby wszystkie mogły zrobić sobie zdjęcie z ręki. Urządzeniem, które zostało wybrane do tego celu, był smartfon Samsunga, a zdjęcie, wrzucone na Twittera, zostało udostępnione przez użytkowników serwisu ponad 3 mln razy. Nie trzeba chyba dodawać, że to absolutny rekord.

W tym miejscu warto jednak dodać, że gwiazdorskie selfie nie było spontaniczną akcją, a częścią kampanii reklamowej Samsunga. Unikatową pod względem popularności fotografię wykonano przy pomocy Galaxy Note 3, a koreański gigant wydał na reklamy w czasie transmisji oskarowej około 20 mln dolarów. Ponoć obie strony ustaliły, że sprzęt Samsunga także będzie częścią tego wyjątkowego show. Selfie, które rozprzestrzeniło się w sieci, stało się przykładem wirusowej kampanii reklamowej. Ciekawe tylko, co na to gwiazdy, które zostały uwiecznione na zdjęciu.

Pierwsze zdjęcie na profilu Star Wars na Instagramie - selfie Vadera

A czym właściwie jest selfie? To nic innego jak zdjęcie, jednak szczególnego rodzaju. Wykonuje je sam uwieczniony na fotografii lub też jedna z osób, które się na niej znalazły (w przypadku selfie grupowego). Można je zrobić aparatem cyfrowym, jednak z tym określeniem najczęściej kojarzone są telefony komórkowe lub smartfony. Oprócz zdjęć autorów w przypadku selfie popularne jest uwiecznianie własnych odbić w lustrze.

Z selfie kojarzone są nie tylko smartfony, ale także, co dość naturalne, portale społecznościowe. To popularna forma aktywności wizualnej użytkowników Facebooka, Twittera, Instagramu, jednak zaczęło się od serwisu, który jest już dzisiaj nieco zapomniany – MySpace. Właśnie tam samodzielnie wykonane zdjęcia były powszechne ponad dekadę temu. Około 5 lat temu określenie „selfies” zostało spopularyzowane dzięki użytkownikom serwisu Flickr, który umożliwił łatwe umieszczanie zdjęć i filmików wideo w sieci. Używano go w odniesieniu do autoportretów, wysyłanych w ilościach hurtowych przez nastolatki.

Twórcy Simpsonów sparodiowali oskarowe selfie

Od jakiegoś czasu mamy do czynienia z odrodzeniem selfie, które jest popularne nie tylko wśród najmłodszych użytkowników społecznościówek, ale także tych starszych. Smartfony, wyposażone w doskonałe aparaty, sprzyjają robieniu zdjęć „z ręki”. Ich popularyzacji sprzyjają także aplikacje mobilne, które pozwalają na natychmiastowe wrzucanie ich do sieci i umieszczanie w serwisach, gdzie są dostępne dla znajomych, można je skomentować czy polubić.

Wygląda na to, że nie tylko zjawisko, ale określające je słowo, na dobre zadomowiło się w wirtualu. W grudniu 2012 roku magazyn Time opublikował zestawienie 10 najmodniejszych słów mijającego roku, wśród których znalazło się „selfie”. W ubiegłym roku słowo to stało się na tyle powszechne, że zostało włączone do wersji online słownika Oxford English Dictionary, a w listopadzie wspomniany słownik dał mu miano „Słowa roku”. 

Zachęcamy do polubienia profilu T-Mobile Polska na Facebooku. Czeka tam na Was konkurs, związany z oscarową galą, zilustrowany selfie naszych konsultantów. Należy wymienić trzy gwiazdy z oryginalnego selfie, aby otrzymać darmowe doładowanie T-Mobile na kartę. Wygrywa co 25. odpowiedź.

Źródło: Wikipedia, wł.

 

 

Selfie – co to takiego? - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

rychu1708
10-10-2015 - 08:30:58
selfie? co to jest? nastepne debilne coś co debilni ludzie kupują jako nowe spieprzone na samym początku słowo Selfie , trend w kierunku dołu
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

To wirtualna waluta, w przypadku której nie ma centralnego emitenta. Można nią płacić w sklepach, restauracjach, punktach usługowych, a lista takich miejsc wciąż rośnie.

Ostatnio coraz częściej pojawia się w mediach określenie bitcoin lub też jego skrót – BTC. Jest to nazwa wirtualnej waluty, która nie jest emitowana przez żaden z banków czy państw. Każdy może wypuścić trochę bitcoinów, o ile ma możliwości techniczne, aby to zrobić. Aby jednak waluta nie traciła zbytnio na wartości, jej twórcy i pomysłodawcy ustalili górny limit na 21 mln bitcoinów. Wypuszczeniu większej ilości wirtualnych monet ma zapobiec specjalny kod, który zaszyto w systemie.

Twórcy wirtualnych pieniędzy postarali się, aby były one jak najbardziej wiarygodne. W tym celu wprowadzono także szereg zabezpieczeń, które potencjalnie uniemożliwiają oszustwa finansowe z BTC w roli głównej, takie jak np. powtórne wydanie raz już wydanych pieniędzy. Ponadto nie można się włamać do bazy danych, w której przechowywane są informacje o przeprowadzonych transakcjach, ponieważ informacje na ten temat zapisane są bazie rozproszonej pomiędzy sieciami P2P.

Użytkownik, będący posiadaczem bitcoinów, może mieć je zapisane na własnym komputerze lub też w jednym z serwisów internetowych, zajmujących się prowadzeniem rachunków z BTC. Wirtualna waluta jest ogólnoświatowym środkiem płatniczym i może być przesyłana pomiędzy posiadaczami adresów bitcoin, nie potrzebne jest w tym wypadku żadne pośrednictwo. Pozwala to zachować anonimowość transakcji. To, co wyróżnia BTC na tle innych walut jest uniezależnienie jej użytkowników od banków i innego rodzaju instytucji finansowych. Transakcje są bezpieczne.

Chociaż są walutą wirtualną i w rzeczywistości nie istnieją, bitcoiny stanowią środek płatniczy i to używany nie tylko do zakupów w internecie. To dlatego, że ich użytkownicy umówili się co do wartości bitcoina. Zatem ten coraz częściej gości w realu i można przy jego pomocy zapłacić za przedmioty i usługi.

Właśnie media obiegła wiadomość, że bitcoinami można płacić za nocleg, wyżywienie oraz upominki w hotelach dwóch kasyn w Las Vegas. Kilka dni temu Sacramento Kings, jako pierwszy zespół amerykańskiej zawodowej ligi koszykówki NBA, ogłosił, że od 1 marca będzie przyjmował płatności za bilety i gadżety z e-sklepu w bitcoinach.

New York Post pisał niedawno, że około 1000 firm w Nowym Jorku przyłącza się każdego tygodnia do grupy akceptujących bitcoin jako formę płatności. Akceptuje go chociażby portal randkowy OKCupid, producent gier mobilnych Zynga, Whole Foods, a oprócz tego wiele barów, restauracji, sklepy spożywcze, salony piękności. Oczywiście anonimowość transakcji przyciąga także ludzi, którzy prowadzą nielegalne interesy, chcą ukryć przychody przed fiskusem, handlują narkotykami, bronią.

Jeśli oglądaliście film o powstaniu Facebooka, to zapewne kojarzycie braci Winklevoss. Są oni prawdopodobnie największymi prywatnymi posiadaczami bitcoinów – mają niemal 11 mln dolarów w tej walucie i uważają ją za przyszłość naszego świata.

Bitcoin – co to takiego? - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Jeżeli słyszeliście już o tej aplikacji, to być może w kontekście protestów. Komu może ona pomóc, a komu zaszkodzić?

Na nasz rynek wchodzi usługa, budząca wiele kontrowersji. Chodzi o Uber, z którą wiąże się aplikacja mobilna o tej samej nazwie. Jej zadaniem jest połączeniem osób, które chcą przejechać z punktu A do B z tymi, którzy chcą takim potencjalnym pasażerom udostępnić swój samochód. Jednak nie chodzi, jak w przypadku myTaxi, o połączenie klienta z najbliżej znajdującą się taksówką ani jak w Bla Bla Car - autostopowicza z prywatnym kierowcą. Osoby korzystające z aplikacji Uber będą mogły korzystać zarówno z przejazdów taksówkami, jak i prywatnymi samochodami.

W czerwcu przeciwko wprowadzeniu usługi protestowali europejscy taksówkarze. Obawiają się oni odpływu klientów, a protesty argumentują tym, że korzystanie z Uber nie zapewnia klientom odpowiednich standardów bezpieczeństwa i poziomu usług, jakie mogą zapewnić jedynie licencjonowani taksówkarze.

Po skończonej jeździe pasażer płaci za przejazd przy pomocy aplikacji oraz ocenia kierowcę

Twórcy aplikacji odpierają te zarzuty. Zamówienie samochodu możliwe jest jedynie poprzez aplikację lub wysłanie SMS-a. Samo rozliczenie za usługę także odbywa się za pośrednictwem aplikacji. Po odbytej jeździe można wystawić kierowcy notę od 1 do 5 oraz napisać kilka słów komentarza na jego temat. To ma zapewnić wysoką jakość usług, bo kto wybierze potem kogoś ze słabymi notami.

Zanim kierowca zacznie korzystać z Uber, zostaje zweryfikowany, a pasażer, zanim wsiądzie do samochodu, otrzymuje zdjęcie kierowcy, jego imię, nazwisko oraz numer rejestracyjny pojazdu.

A co z cenami? W Warszawie, która jest 176. miastem objętym usługą Uber, opłata początkowa wynosi 5 zł, a każda kolejna minuta 0,25 zł lub 1,40 zł za km.

Jak Wam się podoba takie rozwiązanie?

Uber wchodzi do Polski. Co to takiego? - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Użytkownicy aplikacji do poznawania ludzi mogli dotychczas wyrażać dla innych akceptację lub jej brak. Teraz mogą wyrazić... super akceptację.

Tinder to dla entuzjastów poznawania ludzi w sieci – czy to w celach towarzyskich czy czysto matrymonialnych – doskonała aplikacja. Teraz jej twórcy wzbogacili ją o nową funkcję.

Użytkownicy, oprócz możliwości oceniania innych na tak lub na nie, zyskali także trzecią możliwość – danie Super Like, czyli super polubienia. Aby kogoś nim uhonorować, wystarczy nacisnąć dedykowany funkcji przycisk lub też przeciągnąć zdjęcie w górę.

Przedłuż umowę w internecie - zyskasz rabaty na abonament i tańsze telefony

Osoba, która otrzymała Super Like, przy profilu osoby, która jej go dała, zobaczy niebieską gwiazdkę – znak szczególnego zainteresowania. Twórcy Tindera zrobili badania, wprowadzając nową funkcję testowo. Wynika z nich, że prawdopodobieństwo skojarzenia pary z osobą z gwiazdką jest trzy raz większe niż w przypadku standardowych polubień, stosowanych dotychczas. Rozmowy zaczęte przez takie osoby trwają średnio o 70 proc. dłużej niż wirtualne randki innych użytkowników.

Wprowadzeniu funkcji Super Like w Tinder towarzyszy wideo promocyjne. Koniecznie zobaczcie:

 

Tinder wprowadza Super Like. Co to takiego? - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się