12.05.2010

W rytmie sportu

Aktywność fizyczna wraz z dopasowaną do niej muzyką może być o wiele przyjemniejsza i dać więcej radości oraz energii.

Muzyka towarzyszy nam niemal w każdej dziedzinie życia. Coraz mniej czasu spędzamy w ciszy i skupieniu. Oprócz pracy, gdzie wielu umila sobie czas słuchając ulubionych dźwięków, tańca czy życia towarzyskiego, muzyka wkracza w sferę coraz popularniejszą w naszym polskim życiu - sport.

By zachęcić do ćwiczeń tych nie do końca przekonanych, umilić trening pasjonatom i profesjonalistom oraz poprawić efektywność, użyto w klubach fitness motywujących, zagrzewających do wzmożonego wysiłku rytmicznych dźwięków. Muzyka podczas joggingu, jazdy na rowerze czy gimnastyki jest doskonałym bodźcem zwiększającym wydzielanie się endorfin. Przy aerobiku czy tańcu w sportowym wydaniu stanowi wręcz nieodłączny element, bez którego te dyscypliny nie miałyby racji bytu.

Dlatego, decydując się na wiosenną rekreację, oprócz osobistych preferencji warto zwrócić uwagę na dopasowanie ścieżki dźwiękowej do aktywności.

Muzyczny doradca

Jeżeli nie jesteś pewien, jaka muzyka da Ci największego "kopa" podczas aerobiku, joggingu lub wycieczki rowerowej, zdaj się na naszego doradcę.

<p><strong>Aerobik</strong></p> <p> </p> <p> </p> <p><strong><br /></strong></p>

<p><strong>Siłownia</strong></p> <p> </p> <p> </p> <p><strong><br /></strong></p>

<p><strong>Jogging</strong></p> <p> </p> <p> </p> <p><strong><br /></strong></p>

<p style="text-align: left;"><strong>Cycling</strong></p> <table border="0"> <tbody> <tr> <td><img style="vertical-align: baseline;" src="files/article/ecdd20707505c27eab4b172f3507473a/ikona_zarowka.jpg" alt="" width="50" height="50" /></td> <td>Muzyka towarzyszy nam wszędzie, słuchamy jej coraz częściej i ciężko wyobrazić nam sobie niektóre aktywności bez jej inspirującego działania. W parkach i na deptakach trudno nie zauważyć biegaczy i rowerzystów ze słuchawkami w uszach, którzy do odtwarzania muzyki używają telefonów komórkowych. Nie ma się czemu dziwić, to najlepszy sposób, aby jednocześnie być w zasięgu innych osób. <br /></td> </tr> </tbody> </table>

W rytmie sportu - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
18.05.2010

W rytmie Natalii

W najnowszym "Rytmie" nie przegapcie wyjątkowej rozmowy z Natalią Kukulską. Specjalnie dla Czytelników T-Mobile-Trendy prezentujemy go tutaj w całości!

Znalazła już swój właściwy rytm!  O tym i o nowej płycie „CoMix” opowiedziała nam Natalia Kukulska. Jakiej muzyki słucha? Czy można nagrać popowy album tylko we dwoje?

Właśnie dobiegają końca prace nad Twoją nową płytą CoMix. Jaki będzie ten album?


Natalia: To album, który jest wspólną produkcją mojego męża Michała i moją, dlatego jest sygnowany naszymi nazwiskami Kukulska&Dąbrówka. Cały materiał na płytę też jest stworzony przez nas – kompozycje, moje teksty. Wszystkie partie klawiszowe, programowanie i perkusja są zagrane przez Michała. Nawet sami rejestrowaliśmy dźwięk. To było duże wyzwanie, ale myślę, że ta płyta mocno odsłania nasze „widzenie muzyki” i jest dość spójna. To płyta z piosenkami – płyta pop. Ale w naszym przypadku ta szuflada jest dość ciasna, bo słuchamy bardzo różnej muzyki i przez lata rozwijały nas różne gatunki: jazz, soul, R&B, funk, elektro, akustyczne brzmienia… Słowo „mix” w tytule odnosi się do połączenia naszych doświadczeń, wrażliwości, gatunków, emocji.

 

Jak przebiegały prace nad płytą?


Natalia: Płytę nagrywaliśmy w naszym domowym studiu. Początkowo była to praca dość nieregularna. Rejestrowaliśmy pomysły w różnych momentach naszego życia. Byliśmy aktywni domowo i zawodowo, koncertowaliśmy, braliśmy udział w różnych projektach, więc to też pochłaniało nasz czas. Ale ostatnie pół roku spędziliśmy w dużej mierze w piwnicy ;-), bo tam mieści się studio. Użyliśmy wielu instrumentów analogowych. Eksperymentowaliśmy z nagrywaniem perkusji. To bardzo kręci, zwłaszcza mojego męża. Gdy on robił kolejne ustawienia, ja pisałam teksty. Powiem szczerze – wbrew pozorom praca w domu jest bardziej wymagająca. Trzeba być niezwykle zdyscyplinowanym. Mając dwoje dzieci i dom, naprawdę jest co robić. Trudno się od tych spraw wyłączyć.

 

Jakie emocje towarzyszyły Ci przy nagrywaniu tej płyty?


Natalia: Przez cały rok przewinęły się różne emocje. Mieliśmy bardzo twórczy moment, kiedy pełni entuzjazmu sypaliśmy pomysłami jak z rękawa. Przyszedł też czas, gdy musieliśmy „odsiedzieć swoje”, by coś ciekawego wyszło. Mobilizowały nas mixy, które na całą płytę zrobił Maruś Piotrowski z planu B. Ponieważ robił je systematycznie, dawało to poczucie satysfakcji, że nasza domowa dłubanina w końcu jest zgrana i brzmi całkiem nieźle. Cieszyliśmy się każdą gotową, nową piosenką.

 

Czy zaprosiłaś do współpracy gości specjalnych?


Natalia: Choć nasz dom jest bardzo gościnny i otwarty, na albumie CoMix wielu gości nie ma;-). Ale tych kilku jest niezwykłych. Adam Sztaba zaaranżował piękne smyczki do trzech utworów, a zagrała je Orkiestra Polskiego Radia. W piosence „Funk with U” usłyszeć będzie można charyzmatycznego Nicka Sinklera. W utworze „Coś więcej” Grzegorz „Jabco” Jabłoński zagrał nietuzinkową solówkę na kultowym, analogowym syntezatorze Moog.

 

Czy jest już zaplanowana trasa promująca Co-Mix?


Natalia: Chciałabym bardzo zagrać koncerty w klubach jesienią. Poprzednia trasa Sexi Flexi dała mi mnóstwo radości. Spotkanie z nieprzypadkową publicznością, która zna płytę, teksty, to największa frajda. Wtedy można pozwolić sobie na scenie na więcej niż na plenerowych koncertach, na które w okresie wiosenno-letnim jest sezon.

Co sprawia Ci większą frajdę – nagrywanie i praca w studiu czy koncertowanie?


Natalia: Obydwa zajęcia się świetnie uzupełniają i mogą być dla siebie inspiracją. Studio wymaga skupienia i precyzji, więc doświadczenia z niego warto przenieść na scenę. Scena mnie za to bardzo otwiera i energetyzuje – te emocje często odtwarzam sobie w wyobraźni, gdy nagrywam. Nie ukrywam, że po skończeniu płyty mam trochę dosyć przebywania w studiu i bardzo cieszy mnie myśl, że już wkrótce usłyszę te piosenki w wersji live. Chyba jednak koncertowanie jest tym, co mnie najbardziej nakręca.

 

Czy masz jakieś marzenie koncertowe, scenę, na której chciałabyś wystąpić?


Natalia: Każdy koncert jest inny. Zresztą nawet konwencje, w których występuję, są różne i wymagają ode mnie czegoś innego. Gram z moim zespołem w pełnym składzie, są sety didżejskie, występy kameralne – akustyczne. Jest jeszcze tak wiele innych, okazjonalnych. Ostatnio śpiewałam adaptacje utworów Chopina z Classic Jazz Quartet, śpiewałam  gościnnie z Orkiestrą Adama Sztaby, występowałam z orkiestrą symfoniczną w repertuarze pięknych arii z filmów Disneya, śpiewałam z kilkusetosobowym chórem na finałowym koncercie warsztatów gospel. To wszystko mnie bardzo rozwija i chętnie przyjmuję propozycje, które są dla mnie wyzwaniem. Nie wiem, w jakiej sali chciałabym wystąpić, ale jest mnóstwo artystów, z którymi chciałabym się spotkać na scenie. Marzy mi się też koncertowe DVD, może akustyczne wersje moich ulubionych piosenek?

 

Jaka muzyka „nadaje rytm” Twojemu codziennemu życiu? Czy ulubieni wykonawcy mają wpływ na Twoją twórczość?


Natalia: Na pewno, bo muzykę, która mnie interesuje chłonę jak gąbka. Nią się odżywiam, bardzo dużo słucham i nie potrafię bez niej funkcjonować. Kupuję mnóstwo płyt, poszukuję nowych wykonawców i brzmień. A na style i konwencje jestem bardzo otwarta. Wyszłam z kręgu muzyki R&B, która fascynowała mnie kiedyś najbardziej. Rozszerzyłam horyzonty, choć nadal uwielbiam takich artystów jak: India Arie, Faith Evans, Mary J. Blige, Jazmine Sullivan i zawsze Stevie Wonder.

 

Przed Tobą gorący okres promocji CoMixu. Jak odpoczywasz po tak dużych wydarzeniach jak wydanie płyty czy trasa koncertowa?

 

Natalia: W zasadzie zaraz po tym jak oddaliśmy skończoną płytę do produkcji, życie nas wszystkich zatrzymało się i nawet trudno było się cieszyć tym, że ukończyliśmy pracę. Takie tragedie jak katastrofa w Smoleńsku uświadamiają nam wartość każdego dnia i osób nam bliskich. Oczywiście, promocja pochłania sporo czasu, ale zawsze umiem wybrać w tym, co dla mnie ważne. W piosence „Będzie, jak ma być” śpiewam, że „już odnalazłam właściwy rytm”. Warto go nie zgubić.

 

Dziękuję bardzo za rozmowę.

W rytmie Natalii - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Bowling jest jedną z najstarszych, a jednocześnie najbardziej popularnych gier towarzyskich i sportowych. Na całym świecie ma obecnie już ponad 150 milionów zwolenników. Nic w tym dziwnego. W kręgle grać może każdy! To świetny sposób nie tylko na miłe spędzenie czasu w gronie znajomych, ale także na naukę koncentracji i panowania nad emocjami.

Meandry bowlingowej historii

Można zaryzykować stwierdzenie, że bowling towarzyszył człowiekowi od zawsze. Wprawdzie nie ma na to dowodów, ale przypuszcza się, że już jaskiniowcy lubowali się w rzucaniu kamiennymi kulami. Najstarsze ślady uprawiania tej dyscypliny sportu pochodzą natomiast z 5200 r. p.n.e. W grobowcu egipskiego króla z tego okresu znaleziono bowiem przedmioty przypominające, podobny do dzisiejszego, zestaw do gry w kręgle. Prawdopodobnie w jedną z odmian bowlingu grali także starożytni Polinezyjczycy i to na specjalnie przygotowanych do tego celu torach.

Co ciekawe czasami bowling stawał się tak popularną i dla wielu pasjonującą rozrywką, że nawet władza nie mogła zostać obojętna wobec jej potęgi. Król Edward III z przerażaniem obserwując jak młodzi Anglicy wolą oddawać się kręglom, niż łucznictwu, zakazał ich uprawiania. Podobnie postąpiły władze stanu Connecticut, kiedy to ze względu na coraz bardziej hazardowy charakter rozgrywek w 1840 roku zabroniły gry polegającej na zbiciu kulą „dziewięciu słupków”. W tym przypadku jednak mieszkańcy okazali się być sprytniejsi. Dostawiając dodatkowy, dziesiąty kręgiel ominęli zakaz, jednocześnie ustanawiając nową regułę, która obowiązuje do dzisiaj.

Split, miss i „zamknięcie ramki”

Obecnie rozgrywka bowlingu składa się z dziesięciu kolejek (rund), po dwa rzuty w każdej z nich. Podstawowa zasada gry brzmi „zbić kręgle najszybciej jak się da”. Nie jest to jednak takie proste. Świadczy o tym chociażby liczba możliwych rozwiązań. I tak – jeśli wszystkie kręgle znikną z toru w pierwszym rzucie – runda kończy się tzw. strikiem. Jeśli nie – mamy jeszcze drugą szansę. Zbicie pozostałych kręgli za drugim razem to tzw. spare.

Przy braku szczęścia, kiedy kilka kręgli wciąż niewzruszenie stoi na parkiecie – mamy do czynienia z tzw. open frame. Niestety czasami zdarza się również tzw. miss – to sytuacja, kiedy wszystkie kręgle pozostają nietknięte. Nasz pierwszy rzut może skutkować także splitem, a więc takim ustawieniem kręgli, które praktycznie uniemożliwiają ich zbicie w kolejnych rzutach (np. gdy przewróceniu ulegną tylko kręgle ze środka trójkąta). Pamiętajmy jeszcze o faulu, który ma miejsce w przypadku przekroczenia tzw. linii spalonego. Wbrew powszechnej opinii, każda z powyższych sytuacji wymaga zastanowienia i ustalenia dalszej taktyki. Nic więc dziwnego, że według statystyk IQ przeciętnego gracza w kręgle wynosi 129!

I najważniejsze – nie można się zniechęcać – strike naprawdę leży w zasięgu każdego!

Jak się za to zabrać

Grając amatorsko w bowling musimy pamiętać o kilku podstawowych etapach rozgrywki. Kiedy przyjdzie czas na nasz rzut, dobieramy odpowiednią kulę i w jej otwory wsuwamy palce: serdeczny i środkowy (na głębokość drugiej kostki palca) oraz kciuk (na całą głębokość). Następnie podnosimy kule obydwiema rękami i trzymając ją na wysokości klatki piersiowej, ustawiamy się na linii rozbiegu. Czas na ruch (podczas godzinnej rozgrywki można spalić ok. 250 kcal)! Należy dotrzeć do linii rzutu (nie przekraczając jej) w tym samym momencie, w którym wypuszczamy kulę z ręki. Prawidłowa koordynacja kroków z zamachem jest podstawą sukcesu.

Żeby oddać celny rzut – wypuszczając kulę nie powinniśmy patrzeć na kręgle! W okolicy ok. 4 m od linii rzutu na torze namalowanych jest siedem strzałek odpowiadających ustawieniu kręgli. Najlepiej więc celować w te punkty. Eksperymentujmy – w tej grze nie liczy się siła a technika i dobra zabawa. Kulą można trafiać zarówno w środkowy obszar strzałek, jak też trochę w lewo bądź prawo. I najważniejsze – nie można się zniechęcać – strike naprawdę leży w zasięgu każdego!

Liczby jednym rzutem:

* 6 – 8 – takie numery mają kule dla dzieci...
* 9 – 11 – ... kobiet
* 12 – 16 – ... i mężczyzn
* 70 cm – wynosi obwód kuli
* 18,3 x 1,7 m – to wymiary toru do gry
* 38 cm – to wysokość kręgla
* 1,5 kg – to waga kręgla
* 50 – 100 zł – wynosi wynajęcie toru na godzinę

Rzut w dziesiątkę! - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

karola
20-09-2010 - 23:31:51
To jeden z tych sportów, który nie wymaga zupełnie żadnego przygotowania, żeby można było dobrze bawić się w gronie znajomych. :) Przeszłam się parę razy i w przeciwieństwie do np bilarda wcale nie czułam się jak kompletna łamaga będąc graczem zaledwie początkującym :)polecam wszystkim, idealne na weekendowe popołudnie z przyjaciółmi.
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Niezwykłe słuchawki zbierające informacje o treningach i zapewniające wysoką jakość dźwięku trafiły do sklepów.

Słuchawki douszne BioSPORT to efekt współpracy firm SMS Audio, firmy założonej przez rapera 50 Centa, i Intel. To gadżet z kategorii wearables, który nie tylko spełnia swoją podstawową funkcję, oferując wysokiej jakości dźwięk, ale także zbiera istotne informacje o postępach w treningach. W mierzące tętno słuchawki wbudowano czujniki biometryczne, rejestrujące dane związane z aktywnością sportową, co pozwala użytkownikom na śledzenie celów i postępów, by osiągnąć maksymalną wydajność fizyczną.

SMS Audio BioSPORT

Najważniejsze cechy:

  • Jakość danych — BioSport to lepsze zbieranie danych dzięki konstrukcji zamocowanej wokół ucha, przez co urządzenie znajduje się głębiej w kanale usznym i może nieprzerwanie monitorować akcję serca w czasie rzeczywistym. Wbudowany czujnik optyczny stale mierzy tętno, a jednocześnie dynamicznie eliminuje zakłócenia wywoływane przez ruch ciała podczas treningu.
  • Zintegrowane zasilanie — BioSport wyposażono w technologię, która umożliwia zasilanie słuchawek i funkcji biometrycznego monitoringu przez zwykły przewód zakończony pozłacaną wtyczką audio jack 3,5 mm, dzięki czemu użytkownicy mają pełną swobodę użytkowania. Słuchawek nie trzeba zasilać bateryjnie.

Test słuchawek: AKG K454 - pozytywne odświeżenie

  • Odporność — BioSport to niezwykła wytrzymałość za sprawą zewnętrznej gumowej powłoki, chroniącej przed odpryskami i zarysowaniami. Stopień odporności słuchawek na pot i wodę spełnia standard IPX4.
  • Monitorowanie ćwiczeń — aby ułatwić kontrolowanie tętna, tempa, dystansu, wysokości i spalania kalorii, douszne słuchawki SMS Audio BioSport będą zgodne z popularną aplikacją do ćwiczeń RunKeeper, natomiast wsparcie innych aplikacji planowane jest na rok 2015.

Dostępność:

Słuchawki douszne BioSport są już dostępne w Niemczech na notebooksbilliger.de i satking.de w cenie 169,90 euro oraz w Wielkiej Brytanii na amazon.co.uk i scan.co.uk w cenie 129,99 funtów. W pierwszym kwartale 2015 roku trafią do sprzedaży w Polsce.

Zobacz test notebooka i tabletu z procesorami Intela, które znajdziesz w ofercie T-Mobie:
HP 250 - tani i biznesowy
Lenovo Yoga Tablet 2 - co wyjdzie ze szlifowania tego diamentu?

Słuchawki BioSport dostępne są w sportowych kolorach: niebieskim, żółtym i szarym; wraz z nimi kupujący otrzymuje bezpłatną wersję próbną aplikacji do ćwiczeń RunKeeper Elite, neoprenowy futerał oraz wkładki douszne i zamocowania w trzech rozmiarach.

Źródło: Intel

Słuchawki SMS Audio BioSPORT w sprzedaży - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

adin
16-04-2015 - 12:34:59
ale kozackie
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się